Na razie zdradził nazwiska trzech skorumpowanych prokuratorów. Mieli go informować o postępach w sprawie jednego z bossów mafii paliwowej: Henryka M., u którego Krzysztof Rutkowski pracował jako radca prawny. Rzecznik katowickiej prokuratury Tomasz Tadla nie zdradza jednak więcej szczegółów. "Protokół z przesłuchania jest tajny" - powiedział Tadla "Rzeczpospolitej".
Najsłynniejszego polskiego detektywa zatrzymała w lipcu Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Prokuratura zarzuca mu pranie brudnych pieniędzy i udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Konkretnie: mafii paliwowej. Według prokuratorów, wyciągał też łapówki za powoływanie się na kontakty wśród polityków i urzędników. Inny z zarzutów to... kradzież luksusowego mercedesa.
Minister koordynator służb specjalnych Zbigniew Wassermann twierdzi, że dowody w sprawie Rutkowskiego są bardzo mocne. Detektyw może spędzić za kratkami nawet kilkanaście lat. I dlatego
zaczął sypać dawnych kolegów. Liczy, że jego zeznania złagodzą wyrok.