Na razie były szef Kancelarii Prezydenta Wałęsy przygotowuje z prawnikiem odpowiednie pismo. Jak przekonują specjaliści od prawa międzynarodowego, złożenie pozwu w Strasburgu nic mu nie da, ale na pewno nagłośni sprawę.
Prawie pięć lat temu Lech Kaczyński - wtedy minister sprawiedliwości - nazwał Wachowskiego w radiu "wielokrotnym przestępcą". I się zaczęło...
Po wielu procesach panowie zawarli ugodę, ale dzisiejszy prezydent zapowiedział, że nie będzie przepraszał. Tymczasem prawomocny jest wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku (poparty oddaleniem skargi Kaczyńskiego przez Sąd Najwyższy), który nakazuje mu to zrobić.
"Prezydent Polski nie wykonuje prawomocnych wyroków wydawanych w imieniu Rzeczpospolitej" - grzmi Mieczysław Wachowski w rozmowie z DZIENNIKIEM.
Według Kancelarii Prezydenta, skarga do trybunału praw człowieka to zabieg propagandowy. Prawnik prof. Piotr Winczorek twierdzi przy tym, że nawet jeśli trybunał sprawą się zajmie i wyda korzystne dla Wachowskiego orzeczenie, to i tak nie będzie ono wiążące dla Kaczyńskiego.
Tymczasem publikacja DZIENNIKA może zaowocować... kolejną sprawą sądową! Niewykluczone, że Wachowski poczuje się teraz urażony wypowiedzią szefa Kancelarii Prezydenta Aleksandra Szczygły. Dogryzł on bowiem byłemu zaufanemu człowiekowi Lecha Wałęsy, mówiąc: "Przeprosiny są rzeczą ważną, ale nie mogą być używane w stosunku do osoby pokroju pana Wachowskiego". I zapowiedział, że dokładnie zbada okres, kiedy Wachowski zajmował jego stanowisko.