"Kiedy potrzebujemy pomocy, dostajemy ją" - mówi premier Kaczyński. Jednak wyraźnej odpowiedzi na pytanie o realne korzyści z wspierania Stanów Zjednoczonych nie udziela. Tłumacząc, że to sprawy tajne.
Ale podaje przykład uczestnictwa polskiego wojska w wojnie w Iraku. Zdaniem Kaczyńskiego nasze zaangażowanie w ten konflikt daje teraz szanse na korzyści gospodarcze. Poza tym premier uważa, że dobre stosunki polsko-amerykańskie wynikają z historii. Nie tylko tej z czasów Pułaskiego, ale i najnowszej.
Według premiera Polska korzysta na dobrych kontaktach z USA, zwłaszcza że Europa nie ma wspólnego ośrodka, który mógłby negocjować z Ameryką. I tu pada ważna deklaracja: "Jeśli Unia zdobyłaby się na stworzenie ośrodka koordynującego, rzeczywiście europejskiego, to jest wyrażającego coś więcej niż obecny układ sił między państwami, to i siły zbrojne, i wspólna polityka zagraniczna w wielu sprawach byłyby jak najbardziej na miejscu".
Jarosław Kaczyński jest zdania, że stosunków między Polską a Stanami Zjednoczonymi nie można widzieć tylko przez pryzmat wciąż nieuregulowanej sprawy wiz dla Polaków, ale dużo szerzej. Według niego, bliskie kontakty z Amerykanami dają nam nowe możliwości uprawiania polityki na Wschodzie - od Ukrainy, przez Kaukaz, po Azję Środkową, co ma istotne znaczenie np. dla naszej sytuacji energetycznej. I o tym właśnie chce rozmawiać podczas wizyty w USA.