Sąd tłumaczył, że Kaczyński nie obraził konkretnej osoby, tylko mówił o całej partii. A do sądu pozwał go tylko jeden działacz mazowieckiego SLD - Stanisław Szepietowski.

Losy procesu były jednak różne - w sądzie I instancji działacz, urażony porównaniem do zbira przez szefa PiS, przegrał z kretesem. Odwołał się więc. Tym razem sędziowie uznali, że Kaczyński przeprosić powinien, a ponadto ma zasilić 10 tysiącami złotych Polski Czerwony Krzyż.

Wtedy to prezes Kaczyński poczuł się dotknięty - wyrokiem. I złożył od niego kasację. W finale wygrał. Dziś Sąd Najwyższy zwolnił go ostatecznie od obowiązku przeprosin.