Kaczyński ma już poparcie 12 uciekinierów z Samoobrony i pięciu członków Narodowego Koła Parlamentarnego (posłów, którzy wcześniej odeszli z LPR). Premier chce też wciągnąć do koalicji Polskie Stronnictwo Ludowe (25 posłów). Jeden z liderów PSL Jarosław Kalinowski zdradził, że jeszcze dziś będzie rozmawiał w tej sprawie z PiS.

Jednak, nawet z PSL, Kaczyńskiemu do sejmowej większości wciąż brakować będzie siedmiu ludzi. Lepper za wszelką cenę chce zatrzymać tych, którzy jeszcze od niego nie odeszli. Jednak nieoficjalnie wiadomo, że Kaczyński chce przeciągnąć na swoją stronę gwiazdę Samoobrony, Renatę Beger. Jeśli to mu się uda, za posłanką odejdzie z Samoobrony jeszcze kilka osób. A Beger ma do Leppera żal o to, że w tej kadencji Sejmu odsunął ją od wszystkich zaszczytów i skreślił z listy władz partii.

Sam Lepper przekonuje, że Beger nie odchodzi z jego partii. Jego zdaniem takie pogłoski rozpuszcza PiS po to, aby skłócić jego ludzi. Dodał, że reszta posłów obiecała rano, że nie odejdzie z Samoobrony. "To nienormalny Sejm. Jedyne wyjście to wybory. Ci, co zostaną ze mną, wejdą do następnego Sejmu, ci co odejdą - nie" - grozi Lepper.

Nawet jeśli Lepper ma rację i udało mu się powstrzymać dezerterów, to z pomocą Kaczyńskiemu przyjdą pewnie posłowie, którzy nie należą do żadnej partii. Jest ich siedmiu, i to oni najbardziej boją się nowych wyborów. Bez poparcia politycznego nie mają praktycznie żadnych szans na ponowne dostanie się do Sejmu.

Według informacji jednego z uciekinierów z Samoobrony, Józefa Cepila, jeszcze przed południem 12 byłych ludzi Leppera i Narodowe Koło Parlamentarne utworzą popierający Kaczyńskiego klub. Jego robocza nazwa to Ruch Ludowy Narodowy.