Marszałek Jurek zastanawia się, czy nie wezwać znów prezesa NBP na przesłuchanie, mimo zakazu Trybunału Konstytucyjnego. Ale Adam Hoffman (PiS) z komisji śledczej otwarcie lekceważy werdykt. "Trybunał tak sobie powiedział, by sobie powiedzieć. W uchwale nie była zapisana kontrola NBP" - mówi bez cienia żenady.

Trybunał Konstytucyjny orzekł dziś, że komisja bankowa jest niezgodna z konstytucją. Bo posłom wolno prowadzić śledztwo w sprawie tylko jednej, konkretnej afery, a nie badać nadużycia na przykład całego środowiska. Więc marszałek Jurek wybrał z wyroku punkty, w których komisja narusza ustawę zasadniczą i wyrzucił je z prac komisji. Zostawił to, co posłom wolno, do czego sędziowie się nie przyczepili. I w ten sposób sejmowa komisja do spraw banków została uratowana.

Posłowie-śledczy dalej będą badać nadzór bankowy. A unikać będą spraw bardziej ogólnych. Co to oznacza w praktyce? Dowiemy się na najbliższym posiedzeniu Sejmu.