Nowa ordynacja wyborcza, która przyjęła się w Grecji, podoba się najsilniejszym partiom. To nie dziwi. Mogą na niej skorzystać tylko Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska. Jeśli jedna z nich wygra przyszłe wybory parlamentarne, dostanie ponad połowę głosów - niezależnie od wyborczego wyniku. I będzie mogła rządzić samodzielnie. "Jest ten jasny lider. Jest premia i wtedy PiS i PO zabiegałyby o to, kto zwycięży, uzyskując tę premię" - argumentuje Przemysław Gosiewski (PiS).
PiS zaprezentował już pomysł Platformie. Ta chce to przemyśleć. "To jest o tyle interesujące, że oczywiście lepiej, aby w Polsce rząd miał charakter jednolity, a nie koalicyjny. Dziś widać, czym się kończą jednolite egzotyczne koalicje" - tłumaczy szef PO Donald Tusk. Ale też nie mówi zdecydowanego tak. "Niepokoi ten fatalny obyczaj, żeby zmieniać ordynację tak ewidentnie pod własny interes polityczny" - dodaje Tusk. Poza tym Platforma wątpi, czy nowa ordynacja wyborcza nie naruszy konstytucji.
Partie, które mają mniejsze poparcie i mogą liczyć na mniejszy łup po wyborach - są oczywiście przeciwko. "To cios we wszystkie partie, cios w demokrację" - grzmi Andrzej Lepper."Nie należy <kuglować> ordynacją wyborczą" - dodaje szef PSL Waldemar Pawlak.