Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto wiedział o rozpracowywaniu opozycji?

12 października 2007, 13:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kto jest odpowiedzialny za rozpracowywanie przez służby specjalne prawicy - w tym partii Jarosława Kaczyńskiego? Każdy, którego nazwisko zostało wymienione w tej sprawie mówi, że jest niewinny. Premier Kaczyński wskazuje na byłych szefów MSW i UOP oraz Jana Rokitę.

"Są podpisy Milczanowskiego i Koniecznego" - odpowiedział w Radiu Zet płk Jan Lesiak na pytanie, komu przekazywał informacje o prawicowych partiach. "To nikczemna insynuacja. Nie ma takiego dokumentu z moim podpisem, w którym byłyby dane, by komukolwiek cokolwiek zarzucić" - powiedział Andrzej Milczanowski, szef MSW w latach 1992-1995. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" tłumaczył, że gdy w 1997 roku otwierano "szafę Lesiaka", od półtora roku był już poza ministerstwem.

Sam premier o odpowiedzialności Hanny Suchockiej mówił jedynie w sensie formalnym - bo była w tamtych latach premierem. Sam przyznał, że nie musiała o wszystkim wiedzieć. Dopuszczał jednak, że za działaniami służb musieli stać szefowie UOP i MSW oraz Jan Rokita - ówczesny szef Urzędu Rady Ministrów.

Jan Rokita stwierdził tylko w radiowej "Trójce", że kancelarii premiera, którą kierował na początku lat 90., nic nie łączyło ze służbami specjalnymi. Dodał, że sam nigdy nie był odpowiedzialny za służby specjalne ani za UOP. Politycy Platformy Obywatelskiej zgodnie twierdzą przy tym, że ujawnienie dokumentów sprzed lat ma odwrócić uwagę od taśm Renaty Beger.

Lech Wałęsa, który jako prezydent w tamtych latach odpowiadał za tzw. resorty siłowe, jeszcze inaczej widzi całą sprawę. "Oni są inicjatorami tej inwigilacji" - mówi o środowisku braci Kaczyńskich. "Na razie o tym nie słychać, na razie idzie to chyba w nieprawidłowym kierunku. Ja o tym nie chciałem mówić, bo to są żarty, niepoważne rzeczy. I tak to traktowałem wtedy, ale jeśli ktoś się bawi w pokazywanie dokumentów, to niech pokaże prawdziwe."

"Kaczyńscy byli tak daleko niepoważni w tamtym czasie, że zajmowanie się tym przeze mnie byłoby śmieszne. Dlatego nie mam z tym nic wspólnego" - dodaje były prezydent. Głosu w tej sprawie nie chce zabierać była premier, teraz ambasador Polski w Watykanie, Hanna Suchocka.

Tymczasem sam płk Lesiak utrzymuje, że odtajnione dokumenty nie są tym, czym się wydają. "<Ocena> odzwierciedla stan naszej wiedzy w zespole, <Notatka> to fałszywka zrobiona, by wykryć przeciek, <21 wytycznych> i charakterystyka Jarosława Kaczyńskiego to materiały dziennikarskie" - stwierdził Lesiak w "Gazecie Wyborczej", dodając przy tym, że to nie on był ich autorem. Dowodem na to miałby być... krój czcionki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj