"Są podpisy Milczanowskiego i Koniecznego" - odpowiedział w Radiu Zet płk Jan Lesiak na pytanie, komu przekazywał informacje o prawicowych partiach. "To nikczemna insynuacja. Nie ma takiego dokumentu z moim podpisem, w którym byłyby dane, by komukolwiek cokolwiek zarzucić" - powiedział Andrzej Milczanowski, szef MSW w latach 1992-1995. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" tłumaczył, że gdy w 1997 roku otwierano "szafę Lesiaka", od półtora roku był już poza ministerstwem.
Sam premier o odpowiedzialności Hanny Suchockiej mówił jedynie w sensie formalnym - bo była w tamtych latach premierem. Sam przyznał, że nie musiała o wszystkim wiedzieć. Dopuszczał jednak, że za działaniami służb musieli stać szefowie UOP i MSW oraz Jan Rokita - ówczesny szef Urzędu Rady Ministrów.
Jan Rokita stwierdził tylko w radiowej "Trójce", że kancelarii premiera, którą kierował na początku lat 90., nic nie łączyło ze służbami specjalnymi. Dodał, że sam nigdy nie był odpowiedzialny za służby specjalne ani za UOP. Politycy Platformy Obywatelskiej zgodnie twierdzą przy tym, że ujawnienie dokumentów sprzed lat ma odwrócić uwagę od taśm Renaty Beger.
Lech Wałęsa, który jako prezydent w tamtych latach odpowiadał za tzw. resorty siłowe, jeszcze inaczej widzi całą sprawę. "Oni są inicjatorami tej inwigilacji" - mówi o środowisku braci Kaczyńskich. "Na razie o tym nie słychać, na razie idzie to chyba w nieprawidłowym kierunku. Ja o tym nie chciałem mówić, bo to są żarty, niepoważne rzeczy. I tak to traktowałem wtedy, ale jeśli ktoś się bawi w pokazywanie dokumentów, to niech pokaże prawdziwe."
"Kaczyńscy byli tak daleko niepoważni w tamtym czasie, że zajmowanie się tym przeze mnie byłoby śmieszne. Dlatego nie mam z tym nic wspólnego" - dodaje były prezydent. Głosu w tej sprawie nie chce zabierać była premier, teraz ambasador Polski w Watykanie, Hanna Suchocka.
Tymczasem sam płk Lesiak utrzymuje, że odtajnione dokumenty nie są tym, czym się wydają. "<Ocena> odzwierciedla stan naszej wiedzy w zespole, <Notatka> to fałszywka zrobiona, by wykryć przeciek, <21 wytycznych> i charakterystyka Jarosława Kaczyńskiego to materiały dziennikarskie" - stwierdził Lesiak w "Gazecie Wyborczej", dodając przy tym, że to nie on był ich autorem. Dowodem na to miałby być... krój czcionki.