Dorota Łosiewicz - Jak pan skomentuje to, co znajduje się w odtajnionych aktach z inwigilacji prawicy?
Lech Wałęsa - Nie wiem, co znajduje się w tych aktach, bowiem nie wszystko zostało opublikowane. Ujawniono tylko tę część, która jest korzystna dla braci Kaczyńskich. Tak sądzę.
Pamiętajmy, że instytucje takie jak Urząd Ochrony Państwa służą i pomagają organom władzy takim, jak rząd i prezydent Rzeczypospolitej. Pamiętajmy także o tym, że w tamtym czasie
odbywały się niepoważne demonstracje, na czele których stali właśnie bracia Kaczyńscy. Palili kukły, po nocach rozklejali plakaty, afisze różnego typu, rozgłaszali różne pomówienia i
paszkwile. Nie dziwmy się więc, że instytucje powołane do strzeżenia porządku musiały się tym interesować, musiały zbierać i prezentować swoje wnioski. Owe instytucje podlegały rządowi,
a nie mnie. Ja oczywiście uważałem działania ówczesnej opozycji za niepoważne. Tych ludzi nadal uważam za niepoważnych. Z najnowszej książki, którą napisał generał Edward Wejnera
(„Wojsko i politycy bez retuszu”) wynika, że oni nawet chcieli mnie internować. Takie mieli plany i dążenia. Trzeba przeczytać tę książkę, żeby poznać cały obraz
rzeczywistości.
Miał Pan świadomość, jakie działania wobec opozycji podejmuje UOP?
– W tamtym czasie przede wszystkim miałem świadomość, że startowałem do prezydentury, mając żonę i czwórkę dzieci. Nie miałem ani partii, ani nikogo. Dopiero zaczęliśmy
tworzyć zręby wolnej Rzeczypospolitej. Do tego mieliśmy w pewnych instytucjach ludzi z SB i innych. Potrzebowaliśmy czasu, by to wszystko zaczęło jakoś normalnie działać. Trzeba było
opracować programy dla państwa.
Zgadza się Pan z oceną, że wobec prawicowej opozycji stosowano metody państwa totalitarnego?
– Nie zgadzam się z tym. Wtedy to nawet nie była żadna prawica. Oni nawet nie chodzili do kościoła. Dopiero teraz ojciec Rydzyk ich nawrócił. Więc to nie była żadna prawica.
Prawica to byłem ja i ówcześnie funkcjonujący rząd. Więc oni występowali przeciwko prawicy: Kaczyńscy i spółka.
Nie potępia Pan tamtej akcji służb specjalnych wymierzonej w opozycję?
– Wręcz przeciwnie. Powiem więcej. Jeśli kiedyś dojdę do władzy, a mam taki zamiar, to najwyższe odznaczenia dostaną ci ludzie, którzy wtedy próbowali zapanować nad tymi
heretykami.
Lech Wałęsa - prezydent RP w latach 1990-1995