Dziennik Gazeta Prawana logo

"Kaczyńscy chcieli mnie internować"

12 października 2007, 13:49
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"W tamtym czasie odbywały się niepoważne demonstracje, na czele których stali właśnie bracia Kaczyńscy. Palili kukły, po nocach rozklejali plakaty, afisze różnego typu, rozgłaszali różne pomówienia i paszkwile. Nie dziwmy się więc, że instytucje powołane do strzeżenia porządku musiały się tym interesować" - mówi Lech Wałęsa dla "Faktu".

Dorota Łosiewicz - Jak pan skomentuje to, co znajduje się w odtajnionych aktach z inwigilacji prawicy?

Lech Wałęsa - Nie wiem, co znajduje się w tych aktach, bowiem nie wszystko zostało opublikowane. Ujawniono tylko tę część, która jest korzystna dla braci Kaczyńskich. Tak sądzę. Pamiętajmy, że instytucje takie jak Urząd Ochrony Państwa służą i pomagają organom władzy takim, jak rząd i prezydent Rzeczypospolitej. Pamiętajmy także o tym, że w tamtym czasie odbywały się niepoważne demonstracje, na czele których stali właśnie bracia Kaczyńscy. Palili kukły, po nocach rozklejali plakaty, afisze różnego typu, rozgłaszali różne pomówienia i paszkwile. Nie dziwmy się więc, że instytucje powołane do strzeżenia porządku musiały się tym interesować, musiały zbierać i prezentować swoje wnioski. Owe instytucje podlegały rządowi, a nie mnie. Ja oczywiście uważałem działania ówczesnej opozycji za niepoważne. Tych ludzi nadal uważam za niepoważnych. Z najnowszej książki, którą napisał generał Edward Wejnera („Wojsko i politycy bez retuszu) wynika, że oni nawet chcieli mnie internować. Takie mieli plany i dążenia. Trzeba przeczytać tę książkę, żeby poznać cały obraz rzeczywistości.

Miał Pan świadomość, jakie działania wobec opozycji podejmuje UOP?

W tamtym czasie przede wszystkim miałem świadomość, że startowałem do prezydentury, mając żonę i czwórkę dzieci. Nie miałem ani partii, ani nikogo. Dopiero zaczęliśmy tworzyć zręby wolnej Rzeczypospolitej. Do tego mieliśmy w pewnych instytucjach ludzi z SB i innych. Potrzebowaliśmy czasu, by to wszystko zaczęło jakoś normalnie działać. Trzeba było opracować programy dla państwa.

Zgadza się Pan z oceną, że wobec prawicowej opozycji stosowano metody państwa totalitarnego?

Nie zgadzam się z tym. Wtedy to nawet nie była żadna prawica. Oni nawet nie chodzili do kościoła. Dopiero teraz ojciec Rydzyk ich nawrócił. Więc to nie była żadna prawica. Prawica to byłem ja i ówcześnie funkcjonujący rząd. Więc oni występowali przeciwko prawicy: Kaczyńscy i spółka.

Nie potępia Pan tamtej akcji służb specjalnych wymierzonej w opozycję?

Wręcz przeciwnie. Powiem więcej. Jeśli kiedyś dojdę do władzy, a mam taki zamiar, to najwyższe odznaczenia dostaną ci ludzie, którzy wtedy próbowali zapanować nad tymi heretykami.



Lech Wałęsa - prezydent RP w latach 1990-1995
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj