Na niedzielne posiedzenie rady krajowej Samoobrony obok parlamentarzystów i członków rady politycznej przybyło 37 nowych radnych, którzy dostali się do 11 sejmików wojewódzkich. Wyniki kampanii rozliczono w Sali Kolumnowej Sejmu bez udziału mediów. Dyskusja toczyła się tylko przy wodzie mineralnej, nie było ani paluszków, ani ciasteczek. Prezydium partii postanowiło nie rozpieszczać zebranych.
Ale nie było spektakularnego rozdawania razów ani typowej dla partii Leppera demonstracji siły. Nawet biało-czerwonych krawatów było zdecydowanie mniej niż zawsze. "Prezydium partii pierwsze uderzyło się w piersi, od tego zaczęło się spotkanie" - mówi DZIENNIKOWI Krzysztof Filipek. "Wszyscy bowiem jesteśmy odpowiedzialni za słaby wynik wyborczy" - dodaje.
Zdaniem Filipka małe poparcie to poważne ostrzeżenie, ale głowy nie polecą, bo "trzeba dać szansę władzom powiatowym i wojewódzkim wybranym podczas czerwcowego kongresu partii".