"Fakt" podejrzał, jak kierowca służbową toyotą avensis przywiózł do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej małego pieska o dumnym imieniu Sylwester. Jego panią jest szefowa tej instytucji - Agnieszka Odorowicz. I widać to nie pierwszy raz, kiedy piesek podróżował z tym właśnie kierowcą. Bo ten nosi go w specjalnie przygotowanej torbie. Widać szofer ma już w tym długą praktykę.
Na tym jednak nie koniec. Bo okazuje się, że Sylwester jest stałym gościem w PISF. A w jego zabawianie zaangażowany jest cały instytut. Bo gdy na miejscu nie ma pani minister, wtedy muszą się psem zajmować jej sekretarki. Jest na tyle ważną osobistością w PISF, że ma tam nawet swoje własne legowisko. I to w gabinecie minister Odorowicz.
I nie byłoby problemu, gdyby nie to, że za kurs dla pieska minister Odorowicz i jego niańczenie przez urzędników instytutu zapłaciliśmy wszyscy. Bo PISF utrzymują podatnicy.
To jednak nie pierwszy skandal związany z Agnieszką Odorowicz. Okazuje się bowiem, że to kolejny raz, gdy pani minister wykorzystuje służbowe auto do prywatnych celów. Wczoraj
"Fakt" ujawnił, że była wiceminister kultury wysyła swojego służbowego kierowcę do sklepu... po piwo.