Policja oficjalnie o tym nic nie wie. "Może komenda wojewódzka, gdzie mieszka ta pani, ma jakieś informacje" - usłyszeliśmy w biurze komendanta głównego policji. Zadzwoniliśmy więc do łódzkiej policji, której podlega Krawczyk. "Nie wiemy o takiej ochronie. Dzwońcie do prokuratury" - padło tylko w słuchawce. Łódzka prokuratura milczy jednak jak zaklęta. Jednak jeden z portali twierdzi, że kobiety strzeże policja.

Kogo boi się kobieta na tyle, by bronić jej musieli policjanci? Tego nie wiadomo. Urzędowej ochrony nie przyznaje się przecież każdemu. Muszą być ku temu ważne powody, np. zagrożenie życia takiej osoby.

Jeden z wątków śledztwa zakłada, że zatrzymany dziś radny Samoobrony Jacek Popecki namawiał ją, by zeznawała, iż padła ofiarą manipulacji. Wtedy byłaby szansa na to, że aferze ukręcono by łeb. Czy mógł jej grozić? Tego nie wiadomo. W każdym razie dziś Popecki został zatrzymany. Jednak kobiety podobno wciąż strzeże policja.