"To niegodziwość" - mówi Oleksy. Podkreśla, że po raz kolejny stał się ofiarą ataków. "Po raz kolejny staję przed państwem jako ofiara prowokacji politycznej, przy której oficerów służb dziś zastępują inni" - twierdzi. "Brzydzę się takimi metodami" - dodaje.

Były premier przyznaje, że rozmowa z Gudzowatym mogła mieć miejsce. "Znamy się. Wielu moich kolegów zna Aleksandra" - mówi były premier. Twierdzi jednak, że nie pamięta akurat tego spotkania. "Trudno mi w całości brać odpowiedzialność za tą rozmowę" - mówi. "Podobno także pan Gudzowaty nie zna tej sprawy, co jest zdumiewające" - zauważa.

Jednocześnie Oleksy stara się przeprosić polityków lewicy za słowa, które wypowiedział. "Jeżeli to nagranie jest prawdziwe, to przepraszam. Znajdę sposób na zadośćuczynienie" - mówi. "Moje opinie na temat osób wymienionych w tych rozmowach nie mogą być odbierane jako zmiana mojego przyjaznego nastawienia do kolegów i do całej formacji" - podkreśla. "W ferworze rozmowy przytoczyłem opinie być może mało odpowiedzialnie" - mówi.

I wymienia po kolei osoby, które obraził. Często mówi: przepraszam. "Przykro mi, że powtórzenie w niczym nie potwierdzonych spekulacji o Aleksandrze Kwaśniewskim i jego żonie musiały zaboleć. Nie potwierdzam żadnych faktów, które mogłyby być przedmiotem jakiegokolwiek zarzutu czy podejrzenia" - twierdzi. "Przepraszam tego wybitnego polityka polskiego choć słyszałem jego wypowiedź, całkiem niewybredną, na mój temat" - mówi.

Przeprasza jednak nie tylko byłego prezydenta. Twierdzi, że bezpodstawnie zabrzmiała uwaga o Marku Borowskim, którego oskarżał nieuczciwe rozliczenie kosztów wyborów. "Przepraszam go za to" - mówi.

Na tym nie koniec przeprosin. "Przykro mi - przepraszam Jerzego Szmajdzińskiego - za określenia, które u mnie oznaczają tylko człowieka małomównego" - powiedział, odnoszc się do swojej wypowiedzi w rozmowie z Gudzowatym, w której Szmajdzińskiego nazwał "nadętym bucem".

Oleksy mówi też, że poczatkowo nie mógł uwierzyć, iż wykorzystuje się przeciwko niemu nagranie z luźnego i prywatnego spotkania. "To typowa prowokacja. Moi wrogowie długo czekali na odpowiedni moment, aby to nagranie wykorzystać do celów politycznych" - twierdzi. "Na podstawie wyrwanych z kontekstu fragmentów rozmów prowadzonych w prywatnej atmosferze, metodą publicznej sensacji sprzed wielu miesięcy, z towarzyskiej rozmowy, zaatakowano mnie i moją formację polityczną" - tłumaczy.

To jego odpowiedź na, ujawniony przez DZIENNIK, zapis jego rozmowy z Gudzowatym z września zeszłego roku, w której wyjątkowo krytycznie wypowiada się na swoich kolegów z lewicy. Oleksy mówił m.in. o tym, że były prezydent Aleksander Kwaśniewski nie jest w stanie wytłumaczyć się z kupna 400-metrowego apartamentu w Wilanowie, domu i posiadłości w Kazimierzu nad Wisłą oraz rezydencji w Jazgarzewie koło Piaseczna.