Miał być jednym z najważniejszych świadków sejmowej komisji śledczej badającej, jak zostały sprywatyzowane banki, ale się nie pojawił. Zamiast tego Józef Oleksy poszedł do lekarza - ujawnia "Fakt". Były premier miał stanąć przed komisją, bo w rozmowie z Gudzowatym mówił, że polskie banki sprzedano za bezcen.
Godzina dziewiąta rano. Za stołem w Sejmie siedzą członkowie tzw. komisji bankowej na czele z przewodniczącym posłem Arturem Zawiszą. W napięciu czekają na
Józefa Oleksego, którego chcą wypytać o przekręty w polskich bankach. Wcześniej ze znawstwem mówił o tym w zarejestrowanej na taśmach rozmowie z Aleksandrem Gudzowatym - pisze
"Fakt".
Jednak świadek nie pojawia się. Dlaczego? Już wcześniej zapowiadał, że się nie stawi z powodów osobistych. Jakich, mogliśmy się przekonać kilka godzin później. Po godz. 12 były marszałek zajechał pod kompleks pałacowy w warszawskim Wilanowie. Tam już na niego czekał tajemniczy mężczyzna. Panowie przez kilkadziesiąt minut rozmawiali w samochodzie Oleksego. Kiedy skończyli, polityk pojechał w stronę szpitala MSWiA. Z papierowym świstkiem poszedł prosto do VIP-owskiego oddziału szpitala. Czy Józefowi Oleksemu coś dolega? - zastanawia się "Fakt". Jednak na szczęście już po chwili były marszałek dziarsko opuścił budynek.
Posłowie z komisji już zapowiedzieli, że zwrócą się do sądu o ukaranie Oleksego za nieobecność. Ale jak na byłego premiera i marszałka Sejmu kara nie jest wysoka - może wynieść maksymalnie 3 tys. zł.
Oleksy miał być pierwszym świadkiem przesłuchiwanym przez posłów po kilkumiesięcznej przerwie. Chodzi m.in. o prywatyzację banku Pekao SA i jego fuzję z BPH. Komisja zdecydowała, że po raz kolejny wezwie Oleksego na przesłuchanie. Tym razem na przyszły wtorek.
Jednak świadek nie pojawia się. Dlaczego? Już wcześniej zapowiadał, że się nie stawi z powodów osobistych. Jakich, mogliśmy się przekonać kilka godzin później. Po godz. 12 były marszałek zajechał pod kompleks pałacowy w warszawskim Wilanowie. Tam już na niego czekał tajemniczy mężczyzna. Panowie przez kilkadziesiąt minut rozmawiali w samochodzie Oleksego. Kiedy skończyli, polityk pojechał w stronę szpitala MSWiA. Z papierowym świstkiem poszedł prosto do VIP-owskiego oddziału szpitala. Czy Józefowi Oleksemu coś dolega? - zastanawia się "Fakt". Jednak na szczęście już po chwili były marszałek dziarsko opuścił budynek.
Posłowie z komisji już zapowiedzieli, że zwrócą się do sądu o ukaranie Oleksego za nieobecność. Ale jak na byłego premiera i marszałka Sejmu kara nie jest wysoka - może wynieść maksymalnie 3 tys. zł.
Oleksy miał być pierwszym świadkiem przesłuchiwanym przez posłów po kilkumiesięcznej przerwie. Chodzi m.in. o prywatyzację banku Pekao SA i jego fuzję z BPH. Komisja zdecydowała, że po raz kolejny wezwie Oleksego na przesłuchanie. Tym razem na przyszły wtorek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|