Dziennik Gazeta Prawana logo

Szef MSWiA: Nie wyrzucimy Nigeryjki z Polski

13 października 2007, 14:48
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Jeszcze nie wiem, kto odpowiada za to, że służby fatalnie zachowały się w sprawie Nigeryjki" - mówi DZIENNIKOWI Janusz Kaczmarek, minister spraw wewnętrznych. Zapewnia też, że torturowana i gwałcona Janet nie będzie deportowana.
Daniel Walczak: Służby podległe MSWiA w sprawie Janet Johnson, delikatnie mówiąc, nie popisały się. Już w zeszłym roku, kiedy zatrzymano ją w Zgorzelcu, było wiadomo, że padła ofiarą handlarzy ludźmi. I nikt wtedy nic nie zrobił.
Janusz Kaczmarek: W tej sprawie nie zostały zachowane wszystkie procedury. Dlaczego i kto jest za to odpowiedzialny, jeszcze nie wiem. Zleciłem zbadanie całej tej historii oraz sprawdzenie wszystkich decyzji, aby dowiedzieć się, czy policja i Straż Graniczna postępowały właściwie.

Policja już w ubiegłym roku rozmawiała z prezesem klubu z Lublina tuż po zatrzymaniu Janet. I nic z tego nie wynikło. Śledztwo, wszczęte we wtorek przez lubelską prokuraturę powinno się toczyć od października zeszłego roku.

Tak. Dlatego chcę bardzo dokładnie poznać wszystkie szczegóły tej sprawy, aby wyciągnąć właściwe wnioski.

Czy Janet Johnson musi zostać deportowana do Nigerii?
Nie. Poleciłem zbadać od strony prawnej sytuację tej kobiety, przede wszystkim, aby ustalić, czy jest ofiarą przestępstwa handlu ludźmi. Bo jeśli tak, to można jej wydać wizę pobytową, nawet jeśli z innych powodów należałoby ją wydalić z Polski.

To oznacza, że ofiara takiego przestępstwa może zostać w naszym kraju?
Tak. Ale tu należy tę procedurę stosować bardzo ostrożnie, ponieważ organizacje przestępcze mogą zacząć wykorzystywać taki precedens.

Gangsterzy celowo ujawnialiby szmugiel ludzi po to, aby ich ofiary mogły otrzymać wizy pobytowe - bo przecież są ofiarami handlarzy?
Dokładnie. A za rok wejdziemy do strefy Schengen i wtedy taki precedens stałby się furtką wiodącą nie tylko do Polski, ale i do pozostałych krajów Unii Europejskiej. I wtedy tragedia Janet Johnson posłużyłaby przestępcom do omijania prawa. A do tego nie można dopuścić. Z tego powodu fakt, że jakiś cudzoziemiec jest ofiarą handlu ludźmi, musi być potwierdzony przez prokuraturę prowadzącą w tej sprawie śledztwo.

Jest jeszcze inny sposób?
Istnieje jeszcze jedna droga pozwalająca na pozostanie tej dziewczyny w Polsce. Jeśli ofiara przestępstwa zaczyna współpracować z organami ścigania, to pobyt takiego cudzoziemca jest uzasadniony, istnieje powód, aby wydać mu czasowe pozwolenie na zamieszkanie.

Słowem - jeśli skatowana Nigeryjka pójdzie na współpracę, może zostać w naszym kraju?
Tak. A poza wszystkim przed deportowaniem należy sprawdzić, czy to jest możliwe ze względu na stan jej zdrowia. Jeśli nie, to trzeba wystąpić o tzw. pobyt tolerowany, wymuszony okolicznościami.

Gdyby nie nasz artykuł, ta sprawa nigdy nie wypłynęłaby, nie byłoby śledztwa. A przecież Polska jest jednym z głównych krajów tranzytowych dla handlarzy żywym towarem.
Nawet docelowym. Coraz więcej cudzoziemców wybiera Polskę jako kraj, gdzie chcą poprawić swój los. Od dwóch lat jesteśmy w Unii Europejskiej. A handel ludźmi się wciąż rozwija, szacuje się, że zyski osiągane przez przestępców kręcących tym procederem to 32 mld dolarów rocznie.

To ile mogła być warta Janet Johnson dla handlarzy, którzy ją do nas przywieźli?
Nie chcę tego oceniać. Wszystko zależy od tego, do czego miała być wykorzystywana. Handel ludźmi to może być wykorzystywanie do celów seksualnych, do celów ekonomicznych czyli obozy pracy lub połączenie tych dwóch celów. Ale na pewno są to znaczne pieniądze, dlatego handlarze tak dobrze starają się pilnować przerzucanych ludzi.

Czy przypadek Janet Johnson nie pokazuje, że polskie służby nie są właściwie przygotowane do walki z tą przestępczością? Może zabrakło współpracy międzynarodowej?
Taka współpraca jest, zapewniam. Ale niekiedy ważny jest też tzw. czynnik ludzki, czyli kto i jakie podejmuje decyzje. Tyle że o konkretach będziemy rozmawiać po sprawdzeniu całej sprawy.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj