Dziennik Gazeta Prawana logo

Parlamentarzyści biorą tanie kredyty

13 października 2007, 14:49
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Posłowie zarabiają krocie, mają przywileje, o jakich zwykły człowiek może jedynie pomarzyć, a jeszcze im mało. Wiedzą, gdzie leżą pieniądze i jak po nie sięgnąć. Dlatego wyciągają ręce i bez skrupułów zgarniają z sejmowej kasy wielotysięczne pożyczki. I to na wyjątkowo niski procent.

Wystarczy tylko legitymacja poselska i odręcznie wypisany wniosek, a sejmowa kasa otwiera się przed posłem na oścież - pisze "Fakt". Potrzeba pieniędzy na zakup domu lub mieszkania? Proszę bardzo - 20 tys. zł, i to na zaledwie 4 proc. rocznie. A może na remont? Tak. To od ręki kolejne - 15 tys. zł. Spłata to nie problem. Rozłoży się ją na 2 lata. Przy dochodach przekraczających 12 tys. miesięcznie, poseł nawet jej nie zauważy.

Co innego zwykły człowiek, która tyra, by utrzymać rodzinę. Piotr Wypych, który ciężko pracuje na kolei za 1500 zł brutto, o takim kredycie może jedynie śnić. W firmie na remont mieszkania dostanie maksymalnie 2 tys. zł, i to na 7 proc. rocznie. Na bankowy kredyt pana Piotra nie stać. "Nie chcą mi go dać, bo za mało zarabiam. A nawet gdyby mi się udało, to zabiłby mnie procent. Banki za pożyczki gotówkowe żądają od 12 do 19 proc." - mówi "Faktowi" Wypych.

Posłów to jednak nie dotyczy. Oni z łatwością sięgają po dodatkową gotówkę. "Fakt" dotarł do listy parlamentarzystów, którzy wzięli komfortowe pożyczki. Z superoferty skorzystał niemal co drugi wybraniec narodu, niezależnie od przynależności partyjnej.

"Potrzebowałem pieniędzy, bo kupiłem sobie działkę" - tłumaczy się "Faktowi" poseł LPR Andrzej Mańka. "Pieniądze przeznaczyłam na nowo budowany dom" - zapewnia Elżbieta Radziszewska z PO.

Choć nie wszyscy się budują, to jednak nie przeszkadzało to im, by - wbrew przeznaczeniu pożyczki - wziąć pieniądze. "Nie buduję domu, nie kupuję mieszkania ani nie uzupełniam wkładu mieszkaniowego" - przyznaje wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Na co więc wydał 20 tys. zł.? "To moja słodka tajemnica" - uważa Komorowski.

Nic do zarzucenia sobie nie ma Joachim Brudziński, sekretarz generalny PiS. Choć wziął pożyczkę na budowę domu, to 20 tys. zł - jak mówi - przeznaczy na malowanie. Choć pomalowanie 120-metrowego domu kosztuje dziesięć razy mniej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj