Zemke nie wierzy już, że wyjaśnienie śmierci Barbary Blidy jest możliwe w normalnym trybie. W rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim" poseł powiedział, że fakty nie pozwalają na zaufanie służbom specjalnym i nadzorującej jej prokuraturze.
Jakie to fakty? ABW twierdziła, że nie sprawdziła, czy Blida ma broń, bo decyzja o zatrzymaniu zapadła w ostatniej chwili. Tymczasem prokuratura ustaliła, że narada w sprawie aresztowania odbyła się tydzień przed akcją. Według posła było dużo czasu na sprawdzenie, czy była minister ma rewolwer.
Zemke twierdzi też, że pytanie o posiadanie broni tuż po wejściu do domu nie padło. Wie to zarówno z zeznań świadków, jak i z filmu. Tymczasem ABW twierdzi, że takie pytanie zadano.
Ale największą sensacją i tajemnicą jest fakt, że film z zatrzymania został zmanipulowany - mówi Zemke "Dziennikowi Zachodniemu". Prokuratorzy powiedzieli już komisji kierowanej przez posła, że z filmem "coś robiono". Co dokładnie - nie wiadomo. Być może nagranie przycięto albo część wykasowano. "Kombinowano także z poszczególnymi kadrami" - zdradza Zemke. Poseł chciałby poznać te tajemnice, ale komisja nie ma uprawnień śledczych, więc nie może dochodzić szczegółów.
Łódzcy prokuratorzy jednoznacznie nie potwierdzają sensacyjnych doniesień posła Zemke. "Prokurator prowadzący postępowanie zapoznał się z nagraniem, skonfrontował je z innymi dowodami i nie stwierdził uchwytnych śladów ingerencji" - mówi rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania. I dodaje, że taśmę oceniał też biegły. Jest jednak pewne ale. "W tej sprawie powołano biegłego z KWP w Łodzi, który jednak nie był w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy ingerowano w nagranie, bo nie dysponował odpowiednim sprzętem" - przyznał Kopania. Teraz ekspertyzą taśmy zajmuje się Centralne Laboratorium Kryminalistyczne KGP. Wynik ma być znany za dwa tygodnie.