Dziennik Gazeta Prawana logo

Tym PiS uderzy w rząd za Smoleńsk

16 lipca 2010, 06:11
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wciąż wiele zagadek w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem
Wciąż wiele zagadek w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem/AP
Opozycja dostaje nową, potężną broń w podważaniu wiarygodności działań rządu w sprawie ustalania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Z ekspertyzy Biura Analiz Sejmowych wynika, że komisja kierowana przez ministra Jerzego Millera została powołana z naruszeniem prawa. A to może oznaczać, że jest nielegalna i każde jej ustalenie będzie kwestionowane.

Zgodnie z ustawą Prawo lotnicze komisję mógł powołać tylko minister obrony w porozumieniu z szefem MSWiA. Ale dzień przed powołaniem komisji szef MON wydał rozporządzenie, w którym kompetencje te przekazał premierowi. Zdaniem konstytucjonalisty prof. Marka Chmaja z UMCS w Lublinie to „rażące naruszenie konstytucji”. Bo rozporządzenie nie może zmieniać przepisów ustawy. Jego zdaniem może to narażać premiera na odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu.

Zdaniem ekspertów z Biura Analiz Sejmowych (BAS) ten błąd grozi uznaniem efektów prac komisji Millera za nieważne. Może tak orzec Trybunał Konstytucyjny. – Jestem pewien, że znajdziemy grupę 50 chętnych posłów, by tę sprawę zaskarżyć – mówi Jerzy Polaczek, który wnioskował o taką opinię BAS.

Rząd jest pewien swego. – Rozporządzenie było konsultowane w Rządowym Centrum Legislacji (RCL) – zapewnia rzecznik rządu Paweł Graś. Krytyczne opinie nazywa niepoważnymi. Szef RCL Maciej Berek w rozmowie z „DGP” przekonuje, że szczegółowe zapisy rozporządzenia nie wykraczają poza delegację ustawową. – Uważamy, że nie zabrało żadnych kompetencji ministrom, a dodało jedynie pewne możliwości premierowi – zapewnia.

Opinie renomowanych prawników to dla PiS poważny argument w ugruntowywaniu teorii, że rząd w sprawie Smoleńska nie robi nic, a jeśli już coś, to źle.

Dziecinny błąd – w prywatnych rozmowach mówią prawnicy. Oficjalnie tłumaczą, że chodzi o to, iż kompetencje organów państwa może wyznaczać ustawa, a rozporządzenie je jedynie uszczegóławia. W tym rozporządzeniu jest inaczej. Wszystko przez to, że Platforma chciała za wszelką cenę, by skład komisji badania wypadków lotniczych lotnictwa państwowego powołał Donald Tusk. Prawnicy Rządowego Centrum Legislacyjnego zastosowali się do tego życzenia.

Na błąd wskazali prawnicy z Biura Analiz Sejmowych, którzy przeanalizowali rozporządzenie na wniosek Jerzego Polaczka, posła koła Polska Plus. Ten były minister infrastruktury był współautorem ustawy – Prawo lotnicze i od początku uważał, że przy powoływaniu komisji mogło dojść do naruszenia prawa. I faktycznie.

– Przepisy rozporządzenia w zakresie, w jakim przyznają w szczególnych sytuacjach prezesowi Rady Ministrów uprawnienia, są… niezgodne z regulacjami art. 140 Prawa lotniczego – napisali prawnicy BAS.

A to właśnie dzięki tym przepisom premier uzyskał możliwość wpływania na obsadę szefa i członków komisji.

– Sama ustawa mówiła, że mogą to robić minister obrony w porozumieniu z szefem MSWiA. Przeraziliśmy się, że na tak ważną sprawę premier nie ma żadnego wpływu – tłumaczy wysoki rangą polityk PO.

Do wyznaczenia nowego szefa komisji zmusiła też sytuacja – Edmund Klich, który stał na czele tej komisji, był jednocześnie akredytowany przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym MAK i stwierdził, że nie jest w stanie pogodzić tych dwóch funkcji. Trzeba było powołać kogoś nowego, do kogo premier ma pełne zaufanie.

27 kwietnia weszło w życie rozporządzenie, a dzień później Donald Tusk ogłosił, że na następcę Edmunda Klicha powołał Jerzego Millera, szefa MSWiA. Argumentował, że chodzi o „odwojskowienie” komisji.

Dlatego w rozporządzeniu znalazły się zapisy, których nie ma w ustawie, wprowadzające nowe kompetencje premiera. Na jego napisanie prawnicy mieli niecałe dwa dni.

Premier dostał też prawo do podjęcia decyzji o wszczęciu przez komisję ponownego badania przyczyn wypadku, gdy „pojawią się nowe okoliczności”. Zdaniem prawników to także pogwałcenie prawa.

Politycy opozycji zamierzają zaskarżyć rozporządzenie do Trybunału Konstytucyjnego – z analizy BAS wynika, że cała praca komisji zostanie uznana za niezgodną z prawem. I da opozycji do ręki oręż przeciwko rządowi. Już zresztą dała.

 To pokazuje, z jakim brakiem zaangażowania i profesjonalizmu mamy do czynienia – mówi były minister transportu, poseł Polski Plus Jerzy Polaczek. – Premier i jego ministrowie przekonują nas o swoich dobrych intencjach, a gdy sprawdzamy ich działania, wychodzą na jaw takie przedszkolne błędy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj