Szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że frekwencja w głosowaniu była wyższa niż przewidywano, a przyczyniły się do tego między innymi działania jego partii. Do urn poszło o 100 tysięcy wiecej osób, niż udało się uzbierać podpisów pod wnioskiem referendalnym - tłumaczył Mariusz Błaszczak.

Polityk PiS dodał też, że wbrew pozorom wygranym referendalnej kampanii i wyborów jest Piotr Guział, inicjator przeprowadzenia głosowania w Warszawie. Zdaniem Błaszczaka burmistrz Ursynowa pokazał, że potrafi przeprowadzić skutecznie inicjatywę międzydzielnicową.

Przyznał, że wspierało go w tym PiS, bo pomagało zbierać podpisy wśród mieszkańców stolicy.

Państwowa Komisja Wyborcza podała, że frekwencja wyniosła 25,66 procent. Oznacza to, że referendum w Warszawie jest nieważne. Progiem ważności było 29,1 procent.