Orzeczenia, jakie ma wydać w tym tygodniu Trybunał Konstytucyjny, dotyczą m.in. skargi NSA w sprawie podziału gmin na okręgi wyborcze – to przesunięte postępowanie z września 2014 r. Będą także dwa orzeczenia dotyczące celników i VAT. Pierwsze wydane w pełnym składzie, pozostałe w pięcioosobowym. Tymczasem, gdyby stosować kryteria, jakie wynikają z ustawy naprawczej, którą sędziowie uznali za niekonstytucyjną, składy powinny być bardziej liczne. W pierwszym przypadku będzie decydowało 12 sędziów, czyli wszyscy dopuszczeni obecnie przez prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego do orzekania. Ale według tzw. ustawy naprawczej powinno być ich co najmniej 13. – – komentuje Stanisław Piotrowicz z PiS. Prezes nie dopuszcza do orzekania trójki sędziów wybranych w tej kadencji i zaprzysiężonych przez prezydenta Andrzeja Dudę. Andrzej Rzepliński opiera się na orzeczeniach TK dotyczących czerwcowej ustawy o TK autorstwa PO, z których wynika, że poprzedni Sejm miał prawo wybrać trójkę sędziów, a obecny dwoje z pięciu, którym kadencja kończyła się w listopadzie i grudniu 2015 r. Zapytaliśmy trybunał, czy możliwe, by prezes dopuścił kolejnego sędziego do orzekania, gdy w kwietniu wygaśnie kadencja sędziego Mirosława Granata. Odpowiedź była lakoniczna: „Pytania dotyczące zdarzeń przyszłych nie stanowią informacji publicznej w rozumieniu ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej”.
Klincz jest także w przypadku orzekania w mniejszych składach. W czwartkowych rozprawach dotyczących zasad przywrócenia do Służby Celnej czy zwrotu kosztów procesowych wynagrodzenia pełnomocnika w kontekście zwrotu VAT będą orzekały składy pięcioosobowe. Tymczasem według ustawy naprawczej PiS powinny być co najmniej siedmioosobowe. Do tego dochodzi jeszcze przepis, że sprawy powinny być rozpatrywane według kolejności wpływu. To powoduje, że praktycznie każde orzeczenie może spotkać odmowa publikacji przez rząd. – – twierdzi Stanisław Piotrowicz.
To stanowisko, które może skonfliktować rząd ze środowiskiem sędziowskim lub sporą jego częścią. Bo od sędziów płyną głosy, że zamierzają realizować wyroki Trybunału Konstytucyjnego bez względu na to, czy zostaną opublikowane przez rząd, czy nie. – – uważa Waldemar Żurek, rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa. W podobnym duchu wypowiada się sędzia Krystian Markiewicz, nowy prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. – – podkreśla szef Iustitii. Sędziowie są jednak niezawiśli. Sygnały płynące z ich stowarzyszeń czy KRS nie są dla nich wiążące. A co, gdy będą różne zdania w tej sprawie: jedne sądy będą się stosowały do niepublikowanych wyroków TK, a inne nie? Taka niepewność byłaby najgorsza dla obywateli. – – uspokaja sędzia Markiewicz.
Nie wiadomo natomiast, jak w tej sytuacji będą się zachowywać urzędnicy, policja, służby i prokuratura podporządkowane rządowi. – – podkreśla Waldemar Żurek.
Teoretycznie rozwiązaniem w tej sprawie może być polityczny kompromis, o ile będzie obejmował kwestię publikacji. Bo rząd choć nie publikuje orzeczenia TK w sprawie tzw. ustawy naprawczej PiS, to sugeruje, że może to być elementem szerszego porozumienia: – – mówi nam rzecznik rządu Rafał Bochenek. To oznacza lekką zmianę stanowiska, choć nie wiadomo, czy to krok w stronę faktycznego porozumienia, czy gra na czas. Bo w kwietniu wzrośnie zewnętrzna presja na rząd w sprawie trybunału. Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans zaczyna dziś wizytę w Warszawie. A sekretarz Rady Europy Thorbjoern Jagland jest w Polsce od wczoraj. Obaj będą rozmawiali z polskimi władzami na temat trybunału i zmian w mediach. Ważniejsza jest wizyta przedstawiciela Brukseli, bo to Komisja będzie podejmowała decyzje w sprawie tzw. procedury kontroli praworządności.