Komisja Europejska przeszła w lipcu do drugiego etapu procedury ochrony praworządności, wszczętej wobec Polski w związku z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego, wskazując, że w Polsce istnieje "systemowe zagrożenie dla państwa prawa". Polska dostała w lipcu trzy miesiące na poinformowanie Brukseli o realizacji zaleceń.
- powiedział PAP Timmermans.
- ocenił wiceprzewodniczący KE.
Jak podkreślił, "oznacza to respektowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego, publikowanie wszystkich orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, sprawienie, że sędziowie wybrani zgodnie z prawem przez poprzedni Sejm mogą objąć stanowisko w Trybunale Konstytucyjnym". Dodał, że są to "główne sprawy, których dotyczą rekomendacje dla rządu Polski".
powiedział Timmermans - dodał.
- mówił wiceprzewodniczący KE.
- stwierdził.
Timmermans w rozmowie z PAP przekonywał, że "próbuje rozwiązać problem i próbuje to robić w sposób pozbawiony emocji, w sposób racjonalny". Jak dodał, robi to "służąc polskiemu narodowi i UE jako całości".
Wiceprzewodniczący KE podkreślił, że w polskim społeczeństwie poparcie dla UE jest wciąż wysokie. - ocenił.
- przekonywał wiceprzewodniczący KE.
Komisja Europejska w lipcu zaleciła Polsce m.in. wykonanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego ws. wyboru sędziów i konstytucyjności tzw. ustawy naprawczej o TK.
Po wydaniu zaleceń przez KE polskie MSZ oceniło, że działania KE - podjęte przed wejściem w życie nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym - są zdecydowanie przedwczesne i "narażają KE na utratę autorytetu, koniecznego do pełnienia opisanych w traktatach funkcji".
Uchwalona w lipcu nowa ustawa o TK weszła w życie w połowie sierpnia. Na mocy tej ustawy rząd zdecydował o publikacji 21 z 23 zaległych orzeczeń TK. KE stwierdziła, że nie rozwiązuje to jednak wszystkich problemów. Publikacja wyroków TK to jedno z zaleceń wydanych przez KE dla polskich władz.
Kolejnym etapem procedury prowadzonej przez KE może być wniosek do Rady UE o stwierdzenie zagrożenia dla rządów prawa w Polsce. Ostatecznym krokiem w procedurze mogłoby być nałożenie sankcji, wraz z pozbawieniem prawa głosu w Radzie UE. W tym celu Rada Europejska musiałaby jednomyślnie uznać, że w Polsce naruszono zasady praworządności.