Wacław Berczyński, były szef podkomisji smoleńskiej, który w wywiadzie dla DGP zadeklarował, że to on „wykończył caracale” do 2007 przez kilkanaście lat pracował dla amerykańskiego Boeinga, producenta m.in. śmigłowców i samolotów.
Po wybuchu afery związanej z jego rzekomym wpływem na przetarg dotyczący śmigłowców wielozadaniowych, zaczęły się pojawiać głosy polityków opozycji, że Wacław Berczyński mógł mieć wpływ na wart 2,5 mld zł zakup samolotów dla najważniejszych osób w państwie. Transakcję w trybie z wolnej ręki Ministerstwo Obrony Narodowej sfinalizowało pod koniec marca, jednak Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że zrobiono to z naruszeniem prawa. Zażalenia w tej sprawie złożyli zarówno urzędnicy resortu, jak i konkurenci Boeinga. Sąd okręgowy ma w tej sprawie zaplanowaną rozprawę na 23 czerwca. Może się to skończyć nawet anulowaniem transakcji.
Już teraz koncern postanowił przeciąć wszelkie spekulacje. – czytamy w oficjalnym oświadczeniu.
– komentuje były minister obrony Tomasz Siemoniak w rozmowie z dziennik.pl. dodaje polityk.