Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowelizacja ustawy o IPN. Polityk PiS: Sporej części naszych wyborców to się nie spodoba

28 czerwca 2018, 07:47
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Premier Mateusz Morawiecki przemawia w Senacie o nowelizacji ustawy o IPN
Premier Mateusz Morawiecki przemawia w Senacie o nowelizacji ustawy o IPN/PAP
DGP pisał o porozumieniu w kwietniu. Wówczas jego podpisanie zostało wstrzymane przez słowa premiera w Monachium.

Premierzy Polski i Izraela, Mateusz Morawiecki i Benjamin Netanjahu, tuż po niespodziewanej nowelizacji ustawy o IPN, podpisali wczoraj wspólne oświadczenie. Dokument mówi, że oba kraje będą współpracować w dążeniu do zachowania pamięci o Holokauście. Deklaracja zawiera stwierdzenia istotne dla każdej ze stron.

Z jednej strony jest mowa o tym, że sformułowanie „polskie obozy śmierci” pomniejsza niemiecką odpowiedzialność za Szoah. Z drugiej jest w niej potępienie każdego przypadku zbrodni popełnionej przez Polaków na Żydach. Znalazło się tam ważne dla Polski stwierdzenie: „Nie zgadzamy się na działania polegające na przypisywaniu Polsce lub całemu narodowi polskiemu winy za okrucieństwa popełnione przez nazistów i ich kolaborantów z różnych krajów”.

Oświadczenie przypomina rolę Żegoty i wyroki podziemnych sądów na szmalcownikach. A jednocześnie gwarantuje wolność badań naukowych dotyczących historii. Ta zasada ma dotyczyć badaczy i dziennikarzy, a także relacji świadków Holokaustu i ich potomków. Ma to zapewnić wczorajsza korekta ustawy o IPN. „Oba rządy z całą mocą potępiają wszelkie formy antysemityzmu. Odrzucają również antypolonizm” – stoi w oświadczeniu.

Deklaracja i zmiany w ustawie mają zakończyć spór z Izraelem i odbudować nasze relacje. – – mówi polityk PiS. Jak pisaliśmy w kwietniu, deklaracja o podobnej treści była przygotowywana wcześniej, ale nie doszło do jej ogłoszenia po słowach premiera Morawieckiego o „żydowskich sprawcach”, które padły na konferencji w Monachium.

Wydawało się, że PiS poczeka z nowelizacją na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. O rewizji planów zdecydowały kłopoty w relacjach z Izraelem i USA. Obie strony dawały do zrozumienia, że ustawa musi być skorygowana, inaczej nie ma mowy o przywróceniu relacji na poprzedni poziom. – – mówi osoba związana z obozem rządzącym. Stąd nieoficjalne kontakty i rozmowy na temat wyjścia z pata.

Do tego analizy w rządzie wykazywały, że może się okazać, iż TK nie będzie miał podstaw, by uchylić przepisy pozwalające karać za przypisywanie Polakom zbrodni hitlerowskich. W przeciwieństwie do artykułów dotyczących ukraińskich nacjonalistów te fragmenty ustawy były dobrze przygotowane od strony prawnej. Tę słabość potwierdzał wniosek prezydenta do IPN. Andrzej Duda pisał w nim, że skarży projekt wobec zgłaszanych wątpliwości, co sugerowało, że sam nie widzi mocnych podstaw. Nie było także wiadomo, kiedy trybunał wyda orzeczenie, a politycznie sprawa była dużym obciążeniem dla rządu.

Stąd decyzja, by ustawę zmienić, zanim wypowie się w tej sprawie TK. Zapadła ona w zeszłym tygodniu, ale do ostatniej chwili była trzymana w tajemnicy. Ustawa została uchwalona w tempie rekordowym nawet dla PiS. Rano o projekcie opowiedział w Polskim Radiu Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera. Przed południem przyjął go Sejm. Projekt nie trafił do żadnej z sejmowych komisji. Tryb procedowania wywołał protesty opozycji. Obrady próbował zablokować poseł Robert Winnicki. – – dodawał lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

PiS o tym wie. – – mówi nam jeden z polityków. Ostatecznie opozycja poparła projekt. Tempo prac zostało utrzymane w Senacie. Tam wprawdzie komisja się zebrała, ale obrady trwały krótko, projekt został przyjęty z pozytywną rekomendacją i od razu trafił na salę obrad. – – bronił ustawy Morawiecki. Pośpiech był uzasadniony tym, że chciano zamknąć cały tryb legislacyjny przed wieczorną konferencją premierów Izraela i Polski. Michał Dworczyk był w stałym kontakcie z marszałkiem Senatu. Ustawa przeszła po południu, a Duda podpisał ją w czasie wizyty na Łotwie.

Zmiany polegają na wykreśleniu art. 55a i 55b, przewidujących grzywnę lub więzienie dla Polaka lub obcokrajowca, który „publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne”. Nie zostały natomiast zmienione przepisy odnoszące się do przestępstw ukraińskich nacjonalistów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj