Czarzasty wziął udział w konferencji prasowej w Rzeszowie poprzedzającej połączone posiedzenie Podkarpackiej Rady Wojewódzkiej i Rady Miejskiej SLD w Rzeszowie. Szef Sojuszu przypomniał, że w wyborach samorządowych SLD - partia będąca od trzech lat poza parlamentem - zdobył 6,7 proc. głosów w skali kraju. To jest czwarty wynik - powiedział i ocenił, że jest to dobry podkład pod wybory parlamentarne i do parlamentu europejskiego.

Wskazał, że Sojusz ma stały elektorat na poziomie 1 mln-1,2 mln osób w skali kraju, co w dużej frekwencji wyborczej oznacza mniej mandatów, a w niższej frekwencji - więcej mandatów. Musimy w tej chwili nauczyć się dwóch rzeczy. Po pierwsze rozszerzyć nasz elektorat, a po drugie powinniśmy pójść z partnerem bądź partnerami w najbliższych wyborach. I taki wariant musimy rozważyć bardzo poważnie – zapowiedział szef SLD.

Przypomniał, że 15 grudnia ma się odbyć Rada Krajowa SLD, na której zostanie podjęta uchwała w sprawie zwołania konwencji, która prawdopodobnie na przełomie stycznia i lutego zdecyduje, w jakiej formie Sojusz pójdzie do wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Będzie też uchwała o zwołaniu powszechnego referendum, w którym członkowie partii zdecydują, z kim ewentualnie SLD pójdzie do wyborów parlamentarnych. Referendum ma się odbyć w czerwcu lub lipcu.

Myślę, że pierwszymi naszymi partnerami powinny być środowiska lewicowe. Myślę tu o Partii Razem, Partii Zielonych i o naszych partnerach dwudziestu, którzy mieszczą się w formule SLD-Lewica Razem – wymienił i zastrzegł, że wypowiada się w swoim imieniu, a nie zarządu czy Rady Krajowej. Oczywiście, wszystkie te środowiska muszą się na to zgodzić. To jest ich decyzja. Jesteśmy w trakcie rozmów, a my byśmy chcieli takiej formuły(…)Na pewno do takiej formuły SLD będzie chciało doprowadzić i na pewno nie SLD powie +nie zgadzam się+ – zapewnił.

Dodał, że jeżeli taka formuła nie zostanie ustalona to – jego zdaniem – SLD powinien iść do wyborów w szerszym gronie. Widzi możliwość współpracy z Platformą Obywatelską, PSL i Nowoczesną. W formule zgłoszonej przez Włodzimierza Cimoszewicza, żeby w wyborach do europarlamentu iść jako blok proeuropejski, przeciwko blokowi antyeuropejskiemu – ocenił Czarzasty.

Zaznaczył, że po wyborach europejskich przyjdzie znowu czas na ocenę i zastanowienie nad dalszym działaniem. Nasza misja to jest wprowadzenie partii do Sejmu - zadeklarował. Dodał, że partia ma na to 11 miesięcy i zasoby finansowe. Podkreślił, że dług Sojuszu został spłacony, a majątek partii został w całości utrzymany. Zaznaczył, że nie chce, by w Polsce była „dwubiegunowa scena polityczna” oparta z jednej strony o PO, z drugiej o PiS.

To jest taki model, który mi nie odpowiada. Jeżeli taki model utrwaliłby się na kilka lat, to uważam że z agendy politycznej zeszłyby tematy, które dla mnie są ważne jako szefa SLD i jako socjaldemokraty, np. dyskusja na temat państwa świeckiego, na temat praw wolnościowych, w tym praw kobiet, dyskusja na temat systemu podatkowego – wymienił. Chcielibyśmy, żeby ten model nie był dwupartyjny. Więc wolałbym, żeby powstał trzeci, silny blok lewicowy – podkreślił.

Pytany o uchwałę przyjętą w warszawskich i poznańskich strukturach SLD, w której zawnioskowały o zwołanie konwencji krajowej i rezygnację Czarzastego z szefa partii, odpowiedział, że są to dwie różne sytuacje. Zauważył, że w Poznaniu uchwała została już cofnięta stosunkiem głosów 26 do 2, a osoba, która zgłaszała tę uchwałę odeszła z SLD i jej rezygnacja została przyjęta.

Tu chodzi o zasady. W Warszawie działacze i działaczki SLD marzyli o tym, żeby wystartować na listach innej partii – Platformy Obywatelskiej. Uprzejmie informuję, ale z pełną stanowczością (…), że się na to nie zgodziłem, nie zgadzam się i nie godzę się – podkreślił przewodniczący SLD. „Jest linia partii. Członkowie partii startują w czasie wyborów na listach tej partii. Jak mają zamiar startować na listach innej partii, to niech idą do innej partii” – stwierdził.

Zauważył, że nie jest szefem, który musi być przez przerwy chwalony. Wskazał, że Sojusz ma 23 tys. członków, 340 powiatów. Jeżeli ja mam problem na 340 powiatów w dwóch powiatach po wyborach samorządowych i po trzech latach jak partia nie jest w Sejmie, to znaczy że ja nie mam żadnych problemów – ocenił Czarzasty.