Zdaniem byłego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, który dobrze zna Piotra Tymochowicza - razem prowadzą firmę szkolącą, jak unikać podsłuchów - to właśnie ten kreator wizerunku stoi za wszystkimi decyzjami politycznymi Andrzeja Leppera. Według Rutkowskiego, Tymochowicz koordynował i niejako zatwierdzał wszystkie zarzuty Leppera pod adresem Zbigniewa Ziobry i PiS.

Reklama

"Lepper przychodzi do Piotrka i mówi: mam taką i taką wiedzę, czy powinienem ją ujawnić? Piotrek mówi: okej, jak wiesz, to powiedz. Po czym przygotowuje styl konferencji prasowej. Piotrek, mam dokumenty Telegrafu... Ujawnij je.... I to zrobi dzisiaj. Piotrek, czy mam powiedzieć, że zdradzałem żonę? W porządku, powiedz. I tak to mniej więcej wygląda. Tymochowicz daje Lepperowi zielone światło, czy ma coś ujawniać, czy nie, i jak to robić - powiedział dziennikowi pl. Krzysztof Rutkowski.

O tym, że na konferencji prasowej Lepper powie, że to od ministra Ziobry dowiedział się o przecieku w sprawie CBA, Rutkowski wiedział ponoć już dzień wcześniej. W piątek, dokładnie o godzinie 21.37, miał mu o tym powiedzieć Tymochowicz.

Tymczasem rzecznik Samoobrony Mateusz Piskorski zaprzecza, jakoby szef Samoobrony "w jakiś szczególny sposób" korzystał z usług Tymochowicza. "Andrzej Lepper nie potrzebuje speców od kreowania wizerunku, kreuje swój wizerunek sam od lat co najmniej 15" - powiedział Piskorski PAP.

Piotra Tymochowicza zatrzymała dziś warszawska policja pod zarzutem ściągania z internetu treści pedofilskch.

Zdaniem Rutkowskiego, nie ma to jednak związku z polityką. Według byłego detektywa, może to być kolejna odsłona wojny obyczajowej toczonej przez Tymochowicza z byłą konkubiną. Był już on bowiem - według Rutkowskiego - oskarżany przez jej obecnego partnera, że podrzucił mu na teren posesji pewne kompromitujące materiały. Rutkowski nie wyklucza, że para zrewanżowała się teraz Tymochowiczowi.

Z prawem ma kłopoty także sam Rutkowski. Grożą mu trzy lata więzienia za składanie fałszywych zeznań. To już kolejny zarzut dla niego. Wcześniej prokuratura ze Śląska oskarżyła go o pranie brudnych pieniędzy, udział w mafii paliwowej i powoływanie się na wpływy w administracji publicznej. Sąd w Belgii zaś skazał go na półtora roku więzienia za bezprawne zatrzymanie w tym kraju bandyty.