Dziennik Gazeta Prawana logo

Havel obawia się o polską demokrację

5 listopada 2007, 23:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Politycy PiS i PO są oburzeni. Dlaczego? Były prezydent Czech Vaclav Havel stwierdził, że w Polsce demokracja jest zagrożona do tego stopnia, że wybory powinni śledzić międzynarodowi obserwatorzy. Zdaniem polityków PiS, Havla podpuścili przyjaciele z dawnej Unii Wolności - pisze DZIENNIK.

Havel, obok Lecha Wałęsy, jest uważany na Zachodzie za główną ikonę opozycji antykomunistycznej i demokratycznego przełomu sprzed 20 lat w Europie Środkowej. Dlatego Julia Pitera, choć przez wiele lat sama kierowała polskim oddziałem organizacji zwalczającej korupcję Transparency International, a dziś jest posłanką opozycyjnej Platformy Obywatelskiej, deklaracjami czeskiego przywódcy jest mocno zaniepokojona: "Konsekwencje tego dla opinii Polski na świecie mogą być fatalne" - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM.

Krytyczne pod adresem Polski słowa padły wczoraj w Krakowie podczas prezentacji polskiej edycji wspomnień Havla "Tylko krótko, proszę". "Odnoszę takie wrażenie, że w Polsce jak najwcześniej powinny się odbyć wolne wybory. Uważam, że byłoby w interesie wszystkich obywateli Polski, gdyby na te wybory zostali zaproszeni międzynarodowi obserwatorzy" - powiedział Havel podczas spotkania z dziennikarzami na Wawelu.

Zbigniew Romaszewski sam obserwował z ramienia Rady Europy prawidłowość przebiegu wyborów na Białorusi i w Armenii, organizował także misje obserwatorów w Azerbejdżanie. Ale gdy słyszy wypowiedź Havla, nie może ukryć oburzenia. "To wyraz histerii Michnika i tym podobnych Geremków, którzy przekonują go, że dojdzie do fałszerstw wyborów. Takiego pomysłu na skompromitowanie Polski jeszcze nie było. Ale łobuzeria się rozpleniła i wszystko jest możliwe" - mówi podniesionym głosem.

Dla senatora PiS powód takich działań jest oczywisty. "Polska przez lata prowadziła politykę "czworakową": na czworaka wchodziła do NATO i Unii Europejskiej. Teraz po raz pierwszy myśli o własnej racji stanu. A to wywołuje wielki niepokój w Europie i na świecie, bo za granicą nikt do tego nie jest przyzwyczajony" - dodaje.

Julia Pitera do tak daleko idących oskarżeń się nie posuwa. Ale przyznaje: "Warto by wiedzieć, czy Havel opiera swoje deklaracje na opiniach polskich przyjaciół z dawnej Unii Wolności, z którymi od lat spotyka się w górach. A jeśli tak, to czy te obawy są oparte o realne podstawy. Bo jeśli mowa wyłącznie o subiektywnych odczuciach, to dzielenie się nimi z przywódcą obcego państwa w ten sposób nie jest na miejscu".

Jan Lityński, działacz Partii Demokratycznej, z Havlem spotyka się od 1978 roku. W tym roku widział się z nim dwa razy. "Ryzyko sfałszowania wyborów jest bardzo małe. Ale spodziewam się, że kampania będzie bardzo brutalna. Przyjazd międzynarodowych obserwatorów do Polski jest pożądany, bo to poprawiłoby atmosferę. Ale sami ich tu nie zaprosimy" - dodaje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj