"Partie od prawicy do lewicy wykazały wiarę w obywateli i szacunek do nich" - ocenił decyzję Sejmu o skróceniu kadencji marszałek Ludwik Dorn. "Tym samym Sejm kończy kadencję w sposób godny i honorowy" - dodał. A premier Jarosław Kaczyński podsumował krótko: "Wyrażam wielką radość z decyzji posłów".

W sumie w głosowaniu nad samorozwiązaniem Sejmu wzięło udział 451 posłów. Jak dowiedział się dziennik.pl, przeciw samorozwiązaniu był jeden poseł PiS - Alojzy Lysko. W Samoobronie, która zapowiadała, że na skrócenie kadencji się nie zgodzi, za samorozwiązaniem Sejmu było trzech posłów. W PO za skróceniem kadencji zagłosowali niemal wszyscy posłowie. W ogóle nie zagłosował jedynie Bogdan Zdrojewski. "Przyciskałem przycisk. Było zielone światełko, więc albo jest błąd w wydruku, albo awaria techniczna" - tłumaczył dziennikowi.pl Zdrojewski.

Datę wcześniejszych wyborów wyznaczył już prezydent. Lech Kaczyński nie miał wielkiego pola manewru. Termin głosowania nie może być później niż 45 dni od daty uchwały o samorozwiązaniu. I zgodnie z sugestiami polityków PiS, prezydent zdecydował, że wybory odbędą się 21 października.

I teraz ruszy cała przedwyborcza machina, bo w momencie wyznaczenia daty wyborów rozpoczyna się oficjalnie kampania wyborcza. Partie będą musiały zarejestrować w PKW komitety wyborcze. Kolejnym krokiem będzie losowanie numerów list ogólnopolskich.

Z kolei media publiczne - zarówno ogólnopolskie, jak i regionalne - udostępnią swe anteny poszczególnym komitetom do prezentacji ich programów. Agitacja wyborcza będzie trwała niemal aż do dnia wyborów - 24 godziny przed otwarciem lokali wyborczych będzie obowiązywała cisza wyborcza.

"W wyborach Polacy odpowiedzą, czy chcą iść drogą przemian, czy poprą system oligarchiczny, który powstał w latach 90." - mówił po głosowaniu nad rozwiązaniem Sejmu premier Jarosław Kaczyński. "W kampanii wyborczej to pytanie będzie jasno postawione" - dodaje premier.

Po 1989 roku Polacy wybierali Sejm pięć razy: w 1991, 1993, 1997, 2001 oraz w 2005 roku. Dwa razy kadencja Sejmu była skracana.

Reklama

W 1991 roku samorozwiązał się tzw. sejm kontraktowy, którego powołanie uzgodniono w porozumieniach Okrągłego Stołu. Sejm ten pracował dwa lata, od 4 lipca 1989 roku do 25 listopada 1991 roku.

Drugi raz kadencja Sejmu została skrócona w 1993 roku, tym razem przez prezydenta Lecha Wałęsę. Wybrany po raz pierwszy w wolnych wyborach, parlament III RP przetrwał niecałe dwa lata. W maju 1993 roku posłowie przegłosowali wotum nieufności dla gabinetu premier Hanny Suchockiej, złożone przez Klub Parlamentarny "Solidarność". Ponieważ we wniosku nie przedstawiono kandydata na nowego premiera, prezydent Lech Wałęsa skorzystał ze swoich konstytucyjnych uprawnień - nie przyjął dymisji rządu Hanny Suchockiej i rozwiązał parlament.