Pełnomocniczka Wojciecha J. Beata Bosak-Kruczek wydała oświadczenie odnosząc się do słów ministra Macieja Wąsika w Sejmie.

Reklama

Przekonuje, że nie jest prawdą, by Wojciech J. "kiedykolwiek szantażował szefa CBA ujawnieniem kompromitujących materiałów jednego z polityków Prawa i Sprawiedliwości".

"Przeciwnie, raportem służbowym Wojciech J. poinformował o ustaleniach dokonanych w czasie pełnienie służby, które poczynione zostały na polecenie CBA" - dodała.

"O każdej możliwości popełnienia przestępstwa funkcjonariusz zawsze meldował przełożonym, zarówno w CBA jak i wcześniej" - zaznaczyła.

Bosak-Kruczek zaprzeczyła również jakoby Wojciech J. "nie mógł poinformować Prezesa Rady Ministrów o nieprawidłowościach w służbie" oraz że "w czasie pełnienia służby w CBA mógł zarejestrować płytę z nagraniem bez sporządzenia notatki służbowej". Podkreśliła, że obecne przepisy zabraniają rejestracji nośników w sprawie bez wykonania odpowiedniej dokumentacji.

"Nie jest prawdą, że b. funkcjonariusz wymieniony w wystąpieniu p. Macieja Wąsika zaprzeczył, że nagranie z politykiem PiS istnieje. Przeciwnie. Funkcjonariusz ten w rozmowie z funkcjonariuszami MSWiA stwierdził, że takie nagranie było w posiadaniu Wojciecha J. Dodatkowo osoba ta poinformowała także o tym, że nagranie to zostało z szafy metalowej, będącej w użytkowaniu Wojciecha J. zabrane przez nieznane osoby" - odkreśliła w oświadczeniu, które cytuje Onet.pl.

W zeszłym tygodniu Radio ZET podało, że do prokuratora generalnego, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i premiera Mateusza Morawieckiego wpłynęło zawiadomienie dotyczące przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez szefa CBA Ernesta Bejdę. Według Radia Zet, złożył je prawnik b. agenta CBA, który twierdzi, że w Biurze zatuszowano skandal obyczajowy z udziałem ważnego polityka PiS z Podkarpacia. Jak donoszą media, tym politykiem był marszałek Sejmu Marek Kuchciński, który miał utrzymywać kontakty seksualne z nieletnią prostytutką pochodzenia ukraińskiego.

O tę kwestię posłowie PO-KO Paweł Olszewski i Robert Kropiwnicki pytali czwartek w Sejmie zastępcę ministra koordynatora służb specjalnych Macieja Wąsika.

Reklama

- Ta sprawa wzięła się od ujawnienia przez media notatki (datowanej na kwiecień 2018 r.) agenta Wojciecha J., w której sugeruje on, że złożono mu propozycję korupcyjną w zamian za nieujawnianie materiałów kompromitujących pewnego polityka - mówił Wąsik. Podkreślił, że CBA przeprowadziło postępowanie wewnętrzne w tej sprawie i zawiadomiło prokuraturę.

Z wewnętrznego postępowania - mówił minister - wynikało, że Wojciech J. podczas swojej służby od maja 2016 r. do maja 2018 r. nigdy nie zarejestrował żadnych materiałów w formie elektronicznej, w formie płyt. - Nie ma żadnego dokumentu i dowodu na to, że pozyskał jakiekolwiek nagrania i że je zarejestrował, jako materiały niejawne CBA - dodał.

Wąsik mówił też, że w sierpniu 2017 r. wobec Wojciecha J. CBA wszczęło postępowanie sprawdzające przez co utracił on na czas postępowania dostęp do informacji niejawnych. - W kwietniu 2018 r., kiedy Wojciech J. pisze notatkę, w zasadzie było przesądzone, że nie uzyska poświadczenia bezpieczeństwa, że nie będzie miał dostępu do informacji niejawnych i odejdzie ze służby - podkreślił Wąsik.

Zastępca koordynatora służb specjalnych oświadczył, że notatkę Wojciecha J. traktuje jako "swoisty szantaż wobec szefa CBA". - Zobacz, co mam, mogę to ujawnić i jeżeli odejdę ze służby, to to ujawnię. Tak też się stało po kilku miesiącach czy po niemal roku - dodał.

Szafę Wojciecha J., w której przetrzymywał materiały niejawne - wskazywał Wąsik - otwarto komisyjnie przez czteroosobową komisję i nie znaleziono w niej żadnych płyt czy nagrań. Jak dodał Wąsik, Wojciech J. nie wniósł żadnych uwag do protokołu z otwarcia jego szafy; zastrzeżenia w tej sprawie złożył dopiero po wielu miesiącach.

Wąsik przekazał ponadto, że CBA wszczęło postępowanie sprawdzające wobec Wojciecha J., gdyż zataił on w procesie rekrutacji fakt, że leczył się psychiatrycznie między 2012 a 2016 r. - Zatajenie takiego faktu nie może skutkować wydaniem poświadczenia bezpieczeństwa - oświadczył. Jak dodał, Wojciech J. korzystał też ze zwolnienia z pracy od psychiatry, było to ponad 100 dni zwolnienia.

- CBA zbadało wszystkie okoliczności sprawy, prosząc o to inne służby. W tej notatce jest wskazana osoba, która mogłaby potwierdzić wersję zdarzeń, które Wojciech J. przedstawił. Ta osoba (...) zaprzeczyła kategorycznie i wielokrotnie jakiejkolwiek wiedzy na temat nagrania czy wiedzy na temat propozycji korupcyjnej - zaznaczył zastępca koordynatora służb specjalnych.

- Moja ocena jest taka, że nigdy nie było żadnego nagrania, zostało ono wymyślone przez Wojciecha J. na użytek tego, żeby nie odejść ze służby, w sposób perfidny, kłamliwy i paskudny - dodał Wąsik.