Podsumowując mijającą kadencję Parlamentu Europejskiego, Saryusz-Wolski podkreślił, że UE, którą zostawiają dzisiaj odchodzące instytucje, jest w gorszej kondycji niż pięć lat temu". Polityk winą za ten stan rzeczy obarcza m.in. przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera, szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, prezydenta Francji Emmanuela Macrona oraz kanclerz Niemiec Angelę Merkel.

- Ta czwórka (…) zostawia Unię, która jest bardzo podzielona. Unię, z której wychodzi jeden z największych krajów – Wielka Brytania. (…) Zostawiają Unię bardzo skłóconą, gdzie jedne kraje są stygmatyzowane, a innym krajom pozwala się na więcej. Gdzie prawo europejskie stosowane jest wybiórczo i jest naciągane. Wreszcie Unię, która nie zażegnała kryzysów – wymienił europoseł.

Saryusz-Wolski przypomniał, że nadal nie został zażegnany kryzys gospodarczy, którego skutkiem jest wysokie bezrobocie, zwłaszcza wśród młodych i na południu Europy. Wskazał też kryzys migracyjny, który trwa i będzie jego zdaniem rodził dalsze konsekwencje, takie jak zagrożenie terrorystyczne.

Według europosła w kwestii migracji UE powinna była od początku realizować "politykę zamkniętych drzwi i politykę egzekwowania prawa europejskiego mówiącego o tym, że wszystkie kraje, zwłaszcza te, które mają zewnętrzne granice, mają obowiązek strzec tych granic".

Saryusz-Wolski skrytykował też unijną politykę zagraniczną, wskazując m.in. zbyt miękki jego zdaniem kurs wobec Rosji i spór ze Stanami Zjednoczonymi.

Według niego jeśli dojdzie do skutku budowa gazociągu Nord Stream 2, to nastąpi zaostrzenie konfliktu na Ukrainie, ponieważ kraj ten "stanie się łatwiejszym łupem dla agresywnych postaw rosyjskich". W ocenie europosła sytuacja ta jest "jednym z głównych grzechów braku solidarności i antyeuropejskiej polityki niektórych państw Unii, przy zbyt małej stanowczości Komisji Europejskiej".

Zapytany, jak jego zdaniem zmieni się układ sił w Parlamencie Europejskim po majowych wyborach, Saryusz-Wolski powiedział, że scena polityczna przesunie się w prawo. - Będzie więcej głosów, które chcą innej UE, chcących korekty kursu. Ale czy ta zmiana wystarczy, żeby tzw. główny nurt zmienił swoją politykę, to nie jest pewne – zaznaczył eurodeputowany.

W jego opinii obecnie Unią rządzi centrolewica z centroprawicą, a obywatele w praktyce nie mają wyboru, bo głosując na kogokolwiek i tak finalnie "dostają Junckera z Schulzem" (chodził o byłego przewodniczącego PE, socjaldemokratę Martina Schulza). Według Saryusz-Wolskiego to zaprzeczenie zasady demokracji.

- Jeśli ta dwójka zostanie rozszerzona poprzez kooptację liberałów to sytuacja się powtórzy. Nadal obywatele nie będą mieli wyboru i będzie kontynuacja czegoś, co odrzucają coraz większe odłamy społeczeństw krajów członkowskich UE – podsumował europoseł.

Wybory europejskie odbędą się między 23 a 26 maja, w Polsce – w niedzielę 26 maja.