Bielan był pytany w TOK FM o sprawę, która dotyczy rozlepienia wokół płockiego kościoła św. Dominika m.in. na koszach na śmieci i na przenośnych toaletach plakatów oraz nalepek, na których postaci Maryi i Dzieciątka otoczone zostały aureolami w barwach tęczy. Kobieta usłyszała zarzut z art. 196 Kodeksu karnego.

- Pamiętajmy, że akcję tej pani, prowokatorki, trzeba wpisać w szerszy kontekst. Wcześniej doszło również w Płocku do profanacji Grobu Pańskiego. W sprawie zabrał głos rzecznik polskiego episkopatu, który zaapelował o nieobrażanie uczuć religijnych – wskazał Bielan.

Polityk zapytał prowadzącą audycję, co zrobiła po tym, jak 15 lipca 2015 r., za rządów Platformy Obywatelskiej policja wkroczyła do kobiety podejrzanej o wrzucenie mięsa wieprzowego na teren meczetu na warszawskiej Ochocie, co – jak wówczas informowały media - miało być "artystycznym wyrazem zawodu miłosnego". Polityk dociekał, czy dziennikarka zajmowała się wówczas tym tematem. Bielan wskazał, że wówczas policja postawiła kobiecie zarzut z art. 196 Kodeksu karnego.

- Czy nie mamy tu do czynienia z hipokryzją redaktorów "Gazety Wyborczej" i TOK FM? Ja uważam, że mamy do czynienia z hipokryzją. Artykuł 196 Kk obowiązuje od dawna i policja wielokrotnie wcześniej w takich sytuacjach reagowała. Wtedy, gdy to dotyczy obrażania uczuć religijnych polskich katolików, wtedy w TOK FM i "Gazecie Wyborczej" jest święte oburzenie. Wtedy, kiedy to dotyczyło obrażania uczuć religijnych polskich muzułmanów, państwo tę akcję chwaliliście – powiedział.

- Wprowadzacie państwo w błąd mówiąc, że to akcja bez precedensu, że po raz pierwszy w historii policja do kogoś wkracza. Nie, takie akcje miały miejsce w przeszłości. W przypadku dokładnie tego samego artykułu policja za rządów Platformy Obywatelskiej wkroczyła do 29-letniej kobiety – dodał.

Bielan wskazał, że w Polsce kult maryjny jest szczególnie silny. - Naruszanie wizerunku Czarnej Madonny w Polsce spotyka się z oburzeniem bardzo wielu milionów katolików – ocenił.

Tymczasem do sprawy we wtorkowym wpisie na Twitterze odniósł się także Grzegorz Schetyna. Lider PO stwierdził, że zatrzymanie kobiety za jej rysunek to "paniczny manewr przedwyborczy PiSu". "Podłe" - oświadczył.

"W normalnym państwie nikt nie będzie za takie sprawy ścigany. Do funkcjonariuszy państwowych apeluję, by nie dawali się wciągać w polityczne gry przełożonych" - dodał Schetyna.

Art. 196 Kodeksu karnego mówi o tym, że "kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".