Prześledziliśmy kampanijne szlaki liderów największych konkurujących ze sobą ugrupowań PiS i Koalicji Europejskiej. Terminarz i liczba spotkań pokazuje kilka prawidłowości. W każdym przypadku podstawę wyjazdów w teren stanowił udział w regionalnych konwencjach. Ale pojawiła się także dodatkowa aktywność. Atutem PiS okazało się to, że prezes partii nie jest premierem. Podróżowali obaj, dzięki temu partia była w stanie obsłużyć ponad dwa razy więcej spotkań poza Warszawą niż lider Koalicji Europejskiej.
mówi nam jeden z polityków PiS. podkreśla Marcin Palade, autor wyborczych prognoz. To nie znaczy, że misje Kaczyńskiego miały tylko personalny charakter. zauważa Krzysztof Sobolewski z PiS. Zaktywizowanie elektoratu w tradycyjnie głosujących na PiS okręgach ma podbić wynik ugrupowania w skali kraju.
Z kolei premier Mateusz Morawiecki pojawiał się we frontowych z punktu widzenia PiS województwach. podkreśla jeden ze sztabowców PiS. Stąd wizyty Morawieckiego na Śląsku czy w Łodzi. To dla PiS bardzo ważne tereny. O ile są pewni wygranej na ścianie wschodniej, to walczą o opanowanie Polski centralnej i jak najlepszy wynik na Śląsku.
W przeciwieństwie do politycznych rywali marszruta Grzegorza Schetyny wiodła na ogół przez większe ośrodki, tam gdzie jest główny elektorat PO i KE. Mniej niż u przeciwników było na jego szlaku małych miejscowości.
Finisz kampanii to próba zmobilizowania za wszelką cenę elektoratu. Koalicja Europejska zaczęła akcję „13 okręgów w 3 dni”. Wczoraj lider KE był w Siemiatyczach, Mińsku Mazowieckim i w Warszawie. mówi Cezary Tomczyk z PO. Z kolei Krzysztof Sobolewski z PiS replikuje:
Bez względu na ideowe różnice pogląd na to, co zdecyduje o wyniku, jest podobny. mówi Mariusz Witczak z PO. Identyczne głosy można usłyszeć z PiS, ale też od politologów. mówi dr hab. Marek Migalski. On sam szacuje frekwencję na 30–40 proc. W poprzednich wyborach do PE do urn poszła jedna czwarta wyborców. Choć Migalski przestrzega, że sama wyższa frekwencja nie wskazuje wygranego w wyborach. podkreśla politolog.
Wyborcy opozycji chcą wyrazić swój gniew, to silniejsze niż wdzięczność