Akcja "Nie świruj, idź na wybory!" została zainicjowana przez fotografa Tomasza Sikorę.

To kilkadziesiąt krótkich wideo, w których gwiazdy, ale i osoby mniej znane zachęcają do wzięcia udziału w wyborach parlamentarnych, które odbędą się 13 października 2019 r.

W akcji udział wzięli m.in. Janusz Gajos, Robert Janowski, Anna Cieślak, Zbigniew Hołdys oraz Wojciech Pszoniak. Filmy zamieszczane są głównie na Twitterze.

Sikora mówi, że akcja ma zachęcić te ponad 50 procent obywateli, którzy z różnych przyczyn nie biorą w ogóle udziału w wyborach. Ze szczególnym nastawieniem na osoby młode.

Pytany w TOK FM kilka tygodni temu  o to, dlaczego problem absencji wyborczej jest dla niego ważny, odpowiedział, że "jest człowiekiem, który połowę swojego życia spędził w innym ustroju - w ustroju tzw. niesłusznym, który nam nie pozwalał dokonać wolnego wyboru".

- Marzyliśmy o tym, żeby któregoś dnia rzeczywiście pójść, rzucić kartkę do urny z nazwiskiem czy z nazwą partii. I wreszcie to się stało w 1989 roku. Wydawało mi się, że wszyscy Polacy będą szczęśliwi, że będą mogli mieć wpływ na swoją przyszłość - mówił.

Zdaniem fotografa wyrosło nowe pokolenie, które nie zna tamtej rzeczywistości. - Wydaje im się, że ten kawałek plastiku, który otwiera nam prawie wszystkie państwa Europy został nam dany na zawsze. Nieprawda. Jak spojrzymy na Białoruś, na Węgry, a nawet na Wielką Brytanię, to widzimy, że różnie może być - stwierdził w rozmowie ze stacją.

Inicjatywa Sikory nie wszystkim jednak przypadła do gustu, a wręcz wywołała burzę w sieci. Internauci, a także politycy, czy publicyści krytykują zamieszczone w internecie filmy.

Najbardziej kontrowersyjnym okazał się film z Wojciechem Pszoniakiem. Zdaniem wielu osób aktor, parodiując najprawdopodobniej osobę z zaburzeniami psychicznymi, drwi z chorych.

"Stygmatyzuje akcja. We Francji by nie przeszła natychmiast budząc wszystkich humanistów i obrońców praw człowieka, osób niepełnosprawnych etc. Także kościoły, związki wyznaniowe i stowarzyszenia o charakterze wspólnotowym. Niesamowite, naprawdę nie wierzę." - napisał na Twitterze publicysta i specjalista od marketingu politycznego Eryk Mistewicz.

"Moja przyjaciółka jest wdową po tym jak jej chory na schizofrenię mąż się powiesił. Ciekawe czy ten spot do niej trafi" - to z kolei komentarz Kataryny.

Głos w sprawie zabrali także politycy PiS. Joachim Brudziński zauważył, że "jakaś dziwna moda zapanowała wśród artystów znanych z miłości do #totalnych". "Chyba rywalizują w konkursie kto z zrobi z siebie większego pajaca" - napisał.

"Parodiowanie osób niepełnosprawnych? To prosta sugestia, że 'trzeba być lepszym od nich" - ocenił z kolei Patryk Jaki. "Czegoś tak obrzydliwego dawno nie widziałem" - stwierdził na Twitterze. Polityk zauważył, że ruchy, które imituje aktor Wojciech Pszoniak, mogą dotyczyć np. osób z porażeniem mózgowym, czyli często niewinnych, marzących o akceptacji. "Po prostu wielki skandal" - oburza się Jaki.

Zdaniem prof. Sławomira Cenckiewicza gdyby coś takiego zorganizowały środowiska prawicowe, posypałyby się "gromy". "Gdyby to prawica nam zafundowała..." - napisał historyk.

Dziennikarz TVP Cezary Gmyz stwierdza, że to "jedna z najobrzydliwszych rzeczy jakie widział". "I niech mi nikt nie mówi, że nie mieli świadomości. Tak dyskusja była już przy kampanii +Stop wariatom drogowym+" - pisze.

Z kolei publicysta Piotr Semka zadaje pytanie, czy "nikt z choćby elementarnym wyczuciem smaku nie oglądał tych upiornych filmików przed skierowaniem ich do emisji?".

Wśród nagrań pojawiło się również kilka bardziej stonowanych w przekazie. Jak chociażby to nagrane przez Roberta Janowskiego.

Fogiel: Niesamowita pogarda dla osób chorych psychicznie

- Każda pogarda jest oburzająca, a tu mamy do czynienia z niesamowitą pogardą dla osób, które cierpią z powodu różnych chorób psychicznych. To, że znane postacie życia społecznego, ludzie sukcesu uważają, iż właściwe jest wyśmiewanie i parodiowanie kogoś, kto cierpi i jest chory trudne jest do zrozumienia - ocenił akcję wicerzecznik PiS Radosław Fogiel.

- Przykre jest to, że osoby występujące w tych filmikach same nie miały takich wewnętrznych hamulców, ale mam nadzieję, że reakcja społeczna, która jest bardzo negatywna, pozwoli im pójść po rozum do głowy i wycofać się z tego i przeprosić - dodał polityk PiS.

Krawczyk: Akcja obraża ludzi chorych psychicznie

- To jest skandaliczna akcja, która świadczy o tym, że jej organizatorzy nie szanują ludzi chorych psychicznie - oceniła w rozmowie z PAP Ewa Krawczyk z Fundacji Pomóż Innym.

Zwróciła uwagę, że obecnie co trzecia osoba w Polsce zmaga się z zaburzeniami lub chorobami psychicznymi m.in. z depresją. Dodała, że są one bardzo często wynikiem zbiegu różnych okoliczności życiowych.

- Trzeba nie znać się na problemach ludzi, żeby coś takiego wymyślić. Te filmiki jednoznacznie obrażają ludzi dotkniętych chorobami psychicznymi. Świadczą też o braku wiedzy na temat problemów społecznych w Polsce - powiedziała.

RPO: Sprzeciwiam się konstruowaniu kampanii w oparciu o stereotypy

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar w wydanym w czwartek oświadczeniu stanowczo sprzeciwił się konstruowaniu kampanii profrekwencyjnych w oparciu o stereotypy dotyczące grup narażonych na dyskryminację, w tym osób chorujących psychicznie.

"Rzecznik Praw Obywatelskich, jako konstytucyjny organ ochrony praw człowieka wyraża poparcie dla inicjatyw, których celem jest zachęcenie obywatelek i obywateli do udziału w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Takie inicjatywy służą niewątpliwie budowie społeczeństwa obywatelskiego. Niemniej jednak Rzecznik stanowczo sprzeciwia się konstruowaniu kampanii profrekwencyjnych w oparciu o stereotypy dotyczące grup narażonych na dyskryminację, w tym osób chorujących psychicznie" – wskazano w oświadczeniu RPO.

Rzecznik podkreśla, że osoby z niepełnosprawnościami są jedną z grup w sposób szczególny narażonych na wykluczenie społeczne. Wśród nich, w stosunkowo najgorszej sytuacji znajdują się osoby chorujące psychicznie. RPO wskazuje, że doświadczają one odrzucenia zarówno w obszarze życia prywatnego, jak i publicznego.

"Powielanie krzywdzących stereotypów narosłych wokół osób z niepełnosprawnością psychiczną ma widoczny wpływ choćby na ich sytuację na rynku pracy, co skutkuje spychaniem ich na margines życia społecznego" – podnosi Bodnar.

Rzecznik zauważa, że wyniki wszystkich badań prowadzonych na jego zlecenie, w tym ostatnich przeprowadzonych w 2018 r., pokazują, że osoby chorujące psychicznie spotykają się ze zdecydowanie największym dystansem społecznym wśród przedstawicieli innych grup narażonych na dyskryminację.

Wciąż około 40 proc. obywateli i obywatelek nie chciałoby, aby osoba chorująca psychicznie była ich sąsiadem lub sąsiadką czy pracowała z nimi w jednym zespole, a około 30 proc. Polek i Polaków odmówiłaby osobom należącym do tej grupy praw obywatelskich.

RPO przypomina, że wielokrotnie zwracał uwagę na potrzebę używania języka wolnego od stereotypów i uprzedzeń wobec osób chorujących psychicznie.

"Język stosowany wobec osób z niepełnosprawnością psychiczną i innych osób z niepełnosprawnościami powinien służyć włączeniu tych osób do społeczeństwa oraz przezwyciężaniu negatywnych stereotypów, nie zaś pogłębiać ich dyskryminację" – podkreśla Adam Bodnar.

W ocenie Rzecznika „język używany w stosunku do przedstawicieli grup narażonych na dyskryminację niezmiennie obrazuje poziom debaty publicznej w demokratycznym państwie, a nadużycia dotyczące osób z zaburzeniami psychicznymi stanowią szczególny rodzaj radykalizacji języka publicznego.

PTP: Apelujemy o rozwagę i poszanowanie godności

Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej podkreślił, że stoi na straży poszanowania praw i godności osób z zaburzeniami psychicznymi. "ZG PTP przeciwstawia się jakimkolwiek próbom stygmatyzacji – świadomej lub nieświadomej – tych osób. To nie są osoby inne – wszyscy wspólnie tworzymy społeczeństwo" – podkreślono.

"Cierpieniu, potrzebom, zmaganiom z problemami życiowymi, których wszyscy doświadczamy, należy się szacunek. Dzielenie nas na osoby z zaburzeniami psychicznymi i osoby bez takich zaburzeń jest głęboko nieprawdziwe. Wszyscy możemy znaleźć się wśród potrzebujących pomocy – po stracie osoby bliskiej, utracie pracy, zdarzeniu losowym, w wyniku zachorowania, wraz z wiekiem lub kiedy nieoczekiwanie pomocy będzie wymagało nasze dziecko. Powielanie okrutnych stereotypów może wtedy utrudniać przezwyciężanie psychicznego kryzysu zdrowotnego" – napisano w oświadczeniu.

Zaapelowano o "rozwagę i poszanowanie godności osób zmagających się z zaburzeniami psychicznymi". "Mierzą się z nimi nierzadko nasi znajomi, mierzymy się także my i nasi bliscy. Wszyscy oczekujemy lub będziemy oczekiwać w takiej sytuacji zrozumienia, życzliwości i wsparcia – nie szyderstwa" – zaznaczono.

Janda dołącza do kontrowersyjnej akcji

Po tym, jak akcja "Nie świruj, idź na wybory" została szeroko skrytykowana przez polityków, psychiatrów i opinię publiczną, okazało się, że w inicjatywę włączyła się także... Krystyna Janda.

Wideo z mini-występem legendy polskiego kina zamieścił na Twitterze Zbigniew Hołdys, który przy okazji postanowił zaczepić Adama Bodnara...

Pomysłodawca akcji "Nie świruj, idź na wybory": Nie naśmiewamy się z osób niepełnosprawnych

Do zarzutów stawianych wobec akcji odniesiono się w czwartek na jej oficjalnej stronie na Facebooku.

"Do wszystkich, którzy poczuli się urażeni filmikami akcji profrekwencyjnej <Nie świruj, idź na wybory>: oświadczam, że w publikowanych filmikach nikt nie parodiuje i nie naśmiewa się z osób niepełnosprawnych" - czytamy w oświadczeniu.

"Nasz przekaz skierowany jest do wszystkich osób, które nie mają zamiaru głosować. Mówimy wprost: Nie wygłupiaj się (nie świruj), idź na wybory - i nic więcej. Nikt nie mówi: Nie bądź świrem. Jest to inicjatywa czysto społeczna zachęcająca ludzi do aktywności obywatelskiej. A jeśli jednak ktoś poczuł się urażony, to najmocniej przepraszam" - napisano.

Pomysłodawcą akcji "Nie świruj, idź na wybory" jest fotograf Tomasz Sikora. Wszystkie filmiki można obejrzeć na stronie "Nie świruj" na Facebooku.