Wyborcy mogli oddać nieważne głosy, bo zamiast w kratce przy nazwisku kandydata, stawiali krzyżyk na kwadraciku z logo Koalicji Obywatelskiej.

Na zdjęciu zamieszczonym w sieci przez Rafała Mundrego widać, że na karcie z okręgu nr 8 we Wrocławiu wyborcy, którzy chcieli zagłosować na Barbarę Zdrojewską, kandydatkę do Senatu, skreślili logo KO.

Według przepisów głos taki uznany jest za nieważny. Niektórzy sugeruję, że to przez takie nieczytelne karty, PiS wygrał wybory.

"Członkowie komisji wyborczych informują, że ta pomyłka występuje tak często, iż w skali kraju mogła doprowadzić do utraty tysięcy głosów i w konsekwencji może być powodem zwycięstwa PiS" – można przeczytać na facebookowej stronie Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

Zdaniem Ośrodka wiele błędnych głosów mogły oddać osoby starsze.

Jak pisze portal tvp.info, jeden z internautów, odpowiadając na wpis Mundrego, stwierdził, że błędnie wypełnione karty nie są wcale aż tak powszechne. "Mieliśmy w komisji pięć takich na 1206, więc nie ma tragedii" – napisał.

Jeżeli chodzi o liczbę głosów nieważnych, to przekażemy dokładne obliczenia, gdy sporządzimy nasz zbiorowy protokół. Wydaje nam się jednak, że będzie ona podobna, a może nawet mniejsza jak w ostatnich wyborach – powiedział na konferencji przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej, sędzia Wiesław Kozielewicz.

Wyborca miał prosty wybór. Miał postawić znak – dwie przecinające się linie – w obrębie kratki. Jeden na jednej karcie do Sejmu i drugi taki sam znak na karcie w wyborach do Senatu – dodał.