Korwin-Mikke proszony w czwartek na konferencji prasowej o ocenę składu nowego rządu odparł, że trudno odpowiedzieć na takie pytanie, dlatego że najważniejszy jest program rządu. Jednak – jak dodał – nie wiąże żadnych nadziei z nowym rządem. - Mateusz Morawiecki mówił dokładnie tak, jak mówiła sanacja przedwojenna, czy jak mówią socjaliści w Ameryce - on twierdzi, że doda czy dodał pieniędzy na coś, a to jest nonsens, gaszenie pożaru przez dolewanie oliwy - ocenił.

Według posła Konfederacji, przyczyną problemów w Polsce, np. w służbie zdrowia, nie jest brak pieniędzy, ale ustrój. - Służba zdrowia działa dalej jak w PRL i trzeba to zlikwidować, a ten rząd nie ma zamiaru tego zrobić – podkreślił Korwin-Mikke.

Pytany, czy poprze projekt PiS o zniesieniu 30-krotności składki ZUS, odpowiedział, że jest przeciwny temu projektowi. - My chcemy zlikwidować składki na ZUS, z całym ZUS-em. Natomiast im mniej ludzi płaci te składki, tym lepiej – powiedział Korwin-Mikke.

Przyznał jednocześnie, że jego partia ma niewielki wpływ na działania rządu i pozostaje jej proponować różne rozwiązania oraz "wyjaśniać ludziom z mównicy (sejmowej), na czym polegają błędy tego rządu".

W środę trafił do Sejmu projekt PiS zakładający likwidację od 2020 r. górnego limitu przychodu, do którego płaci się składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe - tzw. 30-krotności ZUS. Według autorów projektu, ma to przynieść dodatkowe 7,1 mld zł. Przeciwnikiem likwidacji tego limitu jest wicepremier Jarosław Gowin (Porozumienie).