Polski prezydent nie odpowiedział na pytanie, jakiego asa wyjmie z rękawa na lizbońskim szczycie Unii Europejskiej. Powiedział jedynie, że jest "optymistycznie nastawiony" i takim samym optymistą jest Nicolas Sarkozy.
Pytany o polski postulat umieszczenia w Traktacie Konstytucyjnym UE tzw. kompromisu z Joaniny, Kaczyński powiedział, że sądzi, iż "uda się temu nadać charakter normatywny", czyli w tekście traktatu, a nie w towarzyszącej mu deklaracji. Postulat ten pozwala na blokowanie unijnych decyzji. Według polskiego prezydenta, Francuzi będą trzymali nasza stronę.
Od piątku w internecie jest dostępny tekst projektu Traktatu Reformującego UE, który został opracowany przez ekspertów-prawników państw członkowskich na podstawie mandatu przyjętego przez unijnych przywódców na szczycie w czerwcu. Główny polski postulat dotyczący mechanizmu opóźniania decyzji (tzw. kompromis z Joaniny) nie został spełniony. Wciąż zapisany jest on w osobnej deklaracji (numer 4), a nie tekście samego traktatu bądź protokole.
Prezydent Nicolas Sarkozy też zaproponował zwrócenie się do premiera Portugalii w sprawie rzeczników regionalnych przy Europejskim Trybunale Sprawiedliwości. Polska chciałaby mieć swojego rzecznika. Lech Kaczyński podkreślał, że jego powołanie nie wymaga zmiany traktatu.
Prezydent Francji zaproponował również podpisanie umowy dotyczącej znacznego zacieśnienia naszej współpracy w dziedzinie politycznej, ekonomicznej i militarnej.
Wbrew zapowiedziom, Sarkozy nie wyszedł do dziennikarzy z Lechem Kaczyńskim. Polski prezydent poinformował jedynie, że z Sarkozym rozmawiali o wspólnej umowie polsko-francuskiej o charakterze politycznym, gospodarczym i militarnym, która miałaby przybrać formę umowy ramowej.
W piątek Lech Kaczyński jedzie do Berlina na rozmowy z kanclerz Angelą Merkel.