Premier chciałby, by wróciły takie rozwiązania, które działały przed wojną. "Nie twierdzę, że te rozwiązania trzeba przenosić automatycznie. Jednak posłowie powinni mieć o wiele mniejszą niż w tej chwili możliwość wnoszenia poprawek do ustaw" - podkreśla premier, i oskarża posłów, że "nie wiedzą, nad czym głosują".
"Nie chcemy zmieniać podstawowej zasady, że ustawy uchwala parlament. Chodzi tylko o to, by Sejm mógł albo przygotowaną przez prezydenta ustawę w całości przyjąć, albo w całości odrzucić" - tłumaczy Kaczyński. Jego zdaniem, prezydent ma działać bardziej w porozumieniu z rządem.
By wprowadzić w życie większość pomysłów premiera, trzeba byłoby zmienić konstytucję. PiS nie może w tej sprawie liczyć jednak na przychylność Platformy Obywatelskiej. A w tej sytuacji partii Kaczyńskiego ciężko będzie o wymaganą większość dwóch trzecich głosów.
"Propozycja Jarosława Kaczyńskiego polega na ograniczeniu roli Trybunału Konstytucyjnego, podporządkowaniu Banku Centralnego i poddaniu wszystkich dziedzin życia kontroli państwowej. Nasze poglądy w tych dziedzinach idą w drugą stronę. Jeśli premier zechce rozmawiać o zniesieniu immunitetu, okręgach jednomandatowych, zniesieniu Senatu i zmniejszeniu Sejmu, to proszę bardzo" - deklaruje w rozmowie z "Wprost" lider PO, Donald Tusk.