Z nagrań opisanych przez tvp.info wynika, że Kulczyk z Millerem rozmawiają o filmie Andrzeja Wajdy „Wałęsa. Człowiek z nadziei”.

Reklama

Wajda zrobił to po mistrzowsku, dialogi są mistrzowskie i ten [Robert Więckiewicz - przyp. red.] gra Wałęsę pięć razy lepiej niż Wałęsa, w związku z tym fajny produkt wyszedł – mówi na nagraniu Kulczyk.

Dodaje, że Wałęsę trzeba "w odpowiednim momencie [nakierować], żeby powiedział, że te kaczki, ta kaczka, to jest nieszczęście dla Polski". W odpowiedzi na te słowa Miller mówi, że były prezydent powinien zostać tak "posterowany", by to co powie pojawiało się we wszystkich gazetach, na pierwszych stronach.

Po tym filmie klimat wokół Wałęsy się poprawi, zobaczysz” - stwierdza były premier w nagraniu.

Kulczyk opowiada politykowi SLD także o tym, jak miała wyglądać końcowa scena filmu, do zmiany której przekonał reżysera. Miała wyglądać następująco: Wałęsa przemawiający na Kongresie, kamera odjeżdżająca od telewizora, na którym trwa transmisja, a przed nim dwóch ubeków, którzy stoją i którym Wałęsa podpisywał lojalkę 20 lat temu, mówiąc „my go jeszcze dorwiemy”.

I ja mówię: Andrzej, to jest najgłupsze zakończenie, jakie może być, że [SB] wygrywa czy wygra, bo ma wtedy sens, to co w tej chwili gada cały PiS: dorwali go, bo jest za co dorwać – tak Kulczyk opowiada o tym, do czego przekonywał reżysera.

Podczas rozmowy Miller zdradza także tajemnicę z przeszłości Wałęsy. Dotyczy ona słynnego skoku przez płot. Polityk SLD mówi, że nie jest to prawdą.

Lechu, niestety, nie skakał przez żaden płot. On mówi, że przeszedł boczną bramą, a mi nieżyjący już komandor Marynarki Wojennej mówił, że tak naprawdę to go przywieźli – mówi Miller, dodając, że jest pewny tych informacji.

Do sprawy na Facebooku odniósł się Lech Wałęsa:

Leszek Miller przeprosił byłego szefa "Solidarności" za pomocą mediów społecznościowych:

Film Andrzeja Wajdy „Wałęsa. Człowiek z nadziei” miał premierę jesienią 2013 r. Premiera była kilkukrotnie przesuwana ze względu na wybuch afery związanej z firmą „Amber Gold”, która była jednym z głównych prywatnych sponsorów projektu. W związku z przekazaniem "z powodów moralnych” 3 mln zł otrzymanych od firmy Marcina P. do depozytu, projekt chwilowo utracił płynność finansową.