Mamy do dyspozycji 1 mld 300 mln zł z rezerwy. Wiemy, że wojewodowie złożyli wnioski o sprzęt. Częściowo już te wnioski przeprocedowaliśmy. Na pewno są potrzebne pieniądze na kontrakty z karetkami przewozowymi, za pracę szpitali, za gotowość. Zaczęliśmy reorganizować szpitale, poprosiliśmy szpital w Ostródzie, żeby szpital był cały zakaźny. Tam pacjenci wszyscy zostali - decyzją wojewody - przeniesieni do innych szpitali - powiedział Szumowski w Radiu ZET. Dodał, że szpitale zakaźne są zaopatrywane w pierwszej kolejności i tak będzie.

Reklama

Patrząc na działania we Włoszech i we Francji, rozmawiając z kolegami ministrami z Unii Europejskiej, w każdym kraju skupiamy się teraz na ochronie personelu medycznego, który pracuje z pacjentami zakażonymi. Bo jeżeli zachorują również lekarze - tak, jak we Włoszech - to system zaczyna nie działać prawidłowo. W związku z tym dostarczamy głównie do szpitali zakaźnych sprzęt - podkreślał Szumowski. Jednocześnie - jak dodał - cały czas będą dystrybuowane m.in. zwykłe maseczki m.in. do wojewodów.

Szumowski przekazał, że podczas piątkowego nadzwyczajnego spotkania w Brukseli, zwołanego w związku z epidemią koronawirusa, była "gorąca dyskusja o solidarnościowym podejściu do dystrybucji środków medycznych".

Niemcy zakazały np. eksportu maseczek i środków ochrony osobistej, Francja zarekwirowała wszystkie te środki. (...) Nagle ci ministrowie zostali trochę przez całą Radę Ministrów Zdrowia przyciśnięci - to jest poziom bardzo wysokiego szczebla politycznego. Zadeklarowali, że ten zakaz wywozu służy głównie, żeby nie wywozić tego poza Unię Europejską - powiedział Szumowski.

Jak mówił, Polska ma też różne zasoby, niektóre leki są produkowane w naszym kraju. Przedwczoraj podpisaliśmy tzw. antywywozówkę, która obejmuje już bardzo szeroko wszystkie leki. U nas może się okazać, że będzie nadmiar pewnych produktów, a niedobór innych. W ramach Unii trzeba będzie dystrybuować te środki - powiedział szef resortu.

Szumowski przekazał, że na spotkaniu w Brukseli zawnioskował o uruchomienie funduszu solidarnościowego Unii dotyczącego zagrożeń epidemicznych. (Fundusz) był do tej pory uruchomiany w kwestiach katastrof typu susza, powód. Nie było nigdy uruchamianego do epidemii - mówił. I jak dodał, "powinniśmy uruchomić te środki z Unii, żeby wspomóc te kraje głównie, gdzie mamy najwięcej przypadków (zachorwań na koronawirusa - PAP). Ale w Polsce te koszty ponosimy duże" - tłumaczył.

W rozmowie padło też pytanie o to, czy 2 mld zł, które zostaną przyznane TVP i Polskiemu Radiu, przydałyby się w kontekście walki z koronawirusem. Szumowski odparł, że w tym kontekście problemem nie jest brak pieniędzy, a organizacja. W tej chwili pieniądze nie są kluczem w tym, co robimy, tylko organizacja. Mamy środki na to, co potrzebujemy - podkreślił szef resortu zdrowia.

Według danych Ministerstwa Zdrowia z piątku wieczorem, w związku z koronawirusem 128 jest osób hospitalizowanych, 1299 poddanych kwarantannie domowej, a 6184 objętych nadzorem sanepidu.

Nowy koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie COVID-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni i zmęczeniem. Dotychczas potwierdzono w Polsce pięć przypadków koronawirusa.