Nie mamy danych, że wybory korespondencyjne są niebezpieczne dla życia i zdrowia. W połowie kwietnia będę przestawiać dane i rekomendacje, również po uzyskaniu analizy epidemicznej przygotowywanej przez głównego inspektora sanitarnego – poinformował w środę rozmowie z portalem wp.pl minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Reklama

Minister dodał, że poprosił głównego inspektora sanitarnego o analizę bezpieczeństwa epidemicznego dotyczącą ryzyka wyborów korespondencyjnych.

Jak rekomendacje dostanę od pana Pinkasa (głównego inspektora sanitarnego – PAP), będę je państwu i panu premierowi przekazywał – dodał.

Minister zaznaczył też, że pytanie dotyczące bezpieczeństwa wyborów korespondencyjnych można odwrócić i zastanowić się, czy przesyłanie paczek jest bezpieczne. Nie ma pan takich danych i ja takich danych nie mam – odpowiedział dziennikarzowi.

Dodał też, że wybory korespondencyjne przeprowadzono już w różnych krajach, np. w Bawarii. Dodatkowo można wysnuć pewne wnioski na postawie toczącej się sprzedaży wysyłkowej.

Pytany o tę sprawę na konferencji prasowej prezydent Torunia Zaleski przyznał, że "tematem wyborów prezydenckich żyje pewnie wiele osób w Polsce", ale dla niego "jest on w cieniu tego, co najważniejsze, a więcej walki w koronawirusem".

Wiem, że obawiamy się wyborów również w tej formie (korespondencyjnej — PAP). Ja również się obawiam. Będę obserwował dalszą drogę tych decyzji, które jeszcze ostatecznie nie zostały podjęte, bo do tej pory zajmował się tym Sejm, a jeszcze ustawa trafi do Senatu i prezydenta RP - podkreślił w środę włodarz Torunia.

Podkreślił, że zdaje sobie sprawę, że jest to działanie, które nie może doprowadzić do żadnego zwiększenia rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Sprawdzamy obecnie, jakie zadania może mieć w tej ewentualnej formule samorząd lokalny. Zdajemy sobie sprawę, że jakiekolwiek nie byłby to działania, my przeprowadzając je, musimy mieć na względzie najważniejsze - bezpieczeństwo, zdrowie i życie mieszkańców Torunia. Nawet, jakby ta grupa mieszkańców była dookreślona na poziomie kilkudziesięciu osób, to to jest najważniejsze - powiedział Zaleski.

Sejm w poniedziałek wieczorem uchwalił ustawę, zgodnie z którą wybory prezydenckie w 2020 r. zostaną przeprowadzone wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego. Trafiła ona teraz do Senatu, który na zajęcie stanowiska ma 30 dni.

Jak poinformowała we wtorek wicedyrektor Centrum Informacyjnego Senatu Anna Godzwon, nie wiadomo jeszcze, kiedy Izba się ustawą zajmie. Najbliższe posiedzenie Senatu zaplanowane jest na razie na 13-14 maja br.

Prezydent Wrocławia uczestniczył w telekonferencji z premierem Mateuszem Morawieckim, marszałkami województw, wojewodami i prezydentami miast.

Wszyscy dajemy się wciągnąć w swego rodzaju grę polityczną, takie dzisiaj miałem wrażenie, kiedy uczestniczyłem w tej telekonferencji. Miałem wrażenie dwubiegunowego sposobu stawiania spraw. Z jednej strony mówimy o tym, jak jest źle i że będzie jeszcze gorzej, do tego wszystkiego dochodzą konsekwencje w wymiarze gospodarczym, a z drugiej strony na pytania samorządowców o to, jak mamy się zachować w związku z przygotowywaniem się do wyborów, nie padają żadne odpowiedzi - powiedział w swoim poniedziałkowym wystąpieniu Jacek Sutryk.

Zapewnił, że Wrocław przystąpi tylko do tych działań, które nie narażą nikogo na utratę zdrowia i życia. Tu nie chodzi o to, aby bojkotować wybory, do czego wzywa część polityków, bo to oznacza, że wybory by się odbyły i część wyborców by na nie poszła. Tu chodzi o to, żeby w ogóle się w tym terminie nie odbyły – podkreślił. Zauważył, że scenariusze francuski i bawarski pokazują, że po wyborach przybywa kilkanaście tysięcy nowych zachorowań.

Reklama

Według mnie te wybory się nie odbędą, ale dzisiaj uczestniczymy w pewnej grze politycznej i źle, że ktoś tę grę prowadzi. Mam nawet wrażenie, że odbywa się ona poza rządem, wśród pewnych działaczy politycznych i partyjnych i tak też rozumiem dzisiejszy głos pana wicemarszałka Terleckiego, który tak próbował zbudować klimat przed dzisiejszym spotkaniem z samorządowcami, że ich postraszył, że jeśli nie będą wykonywali swoich obowiązków, to do miast wejdą komisarze – mówił Sutryk.

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS) zapytany w poniedziałek w Radiu Kraków o to, co myśli o deklaracjach niektórych samorządowców, którzy zapowiadają, że nie podpiszą zarządzeń wskazujących osoby odpowiedzialne za pracę przy majowych wyborach, odparł, że "samorządy też są częścią władzy państwowej". Więc niech ci samorządowcy, którzy teraz tak buńczucznie zapowiadają, że złamią prawo i uniemożliwią wybory - niech się liczą z tym, że stracą swoje stanowiska - powiedział Terlecki.

Póki co to my, wójtowie, burmistrzowie i prezydenci mamy silny i bezpośredni mandat, który dali nam mieszkańcy i tylko oni mogą nam ten mandat odebrać. Na tym właśnie polega demokracja, jest ona trudna, czasem wielopiętrowa i trzeba różne rzeczy uzgadniać, ale póki co nikt niczego lepszego nie wymyślił – podkreślił prezydent Wrocławia.

Szkoda naszego czasu, naszej energii, rozpraszania uwagi, którą dzisiaj powinniśmy poświecić tylko walce z wirusem, tym bardziej, że przed nami trudne czasy, także dla gospodarki. To nie będą dwa, ani trzy miesiące, czeka nas gigantyczna zapaść. Dzisiaj powinniśmy skupić się na naszym zdrowiu, życiu i równolegle na gospodarce – mówił.

Już w niedzielę prezydent Wrocławia poinformował, że wysłał pismo do komisarza wyborczego, w którym oznajmił, że nie zamierza szkolić członków komisji wyborczych, bo boi się o ich zdrowie i życie. Samorządy są zobowiązane organizacyjne zapewnić funkcjonowanie wyborów. Nie może być tak, że ktoś podejmuje polityczną decyzję, a później ta decyzja musi być realizowana na poziomie samorządów, a my nie chcemy narażać mieszkańców na niebezpieczeństwo – mówił Sutryk.

Poza tym przeprowadzenie wyborów to dodatkowe środki, potrzebne są pieniądze na maski, płyny do dezynfekcji, jednorazowe długopisy. Wolałbym, żebyśmy te środki przeznaczyli na zakup środków ochrony osobistej dla szpitali – dodał.