Marszałek Senatu rozmawiał z wicepremierem i liderem Porozumienia Jarosławem Gowinem w piątek wieczorem. Gowin informował wcześniej o rozpoczęciu konsultacji z liderami opozycji ws. projektu zmian w konstytucji autorstwa Porozumienia; rozmowa z Grodzkim miała otworzyć te konsultacje.
W sobotę Grodzki poinformował PAP, że podczas tej rozmowy byli z Gowinem "zgodni, że w obecnej i prognozowanej sytuacji epidemiologicznej wybory prezydenckie 10 maja nie powinny się odbyć z uwagi na niebezpieczeństwo niepotrzebnego narażenia zdrowia i życia Polaków".
- poinformował marszałek Senatu.
PiS złożył w Sejmie projekt ustawy, który zakłada, że najbliższe wybory prezydenckie odbyłyby się wyłącznie w formie głosowania korespondencyjnego. Początkowo PiS w ramach noweli specustawy ws. walki z koronawirusem złożył poprawki do Kodeksu wyborczego, które rozszerzały możliwość głosowania korespondencyjnego m.in. na osoby po 60. roku życia oraz znajdujące się kwarantannie. Później złożono osobny projekt ustawy, zgodnie z którym wszyscy obywatele mieliby możliwość głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich, a następnie klub PiS złożył autopoprawkę, zgodnie z którą wybory te miałyby zostać przeprowadzone wyłącznie w formie korespondencyjnej. W poniedziałek Sejm w głosowaniu ma zdecydować o wprowadzeniu tego punktu do porządku obrad.
Lider Porozumienia, wicepremier Jarosław Gowin poinformował w piątek, że jego ugrupowanie złoży projekt, który przedłuży kadencję prezydenta o dwa lata. - mówił Gowin. Jego zdaniem wybory prezydenckie 10 maja nie mogą się odbyć, a bezpiecznym terminem jest przesunięcie ich o dwa lata.
Także w piątek marszałek Senatu podkreślał, że nie trzeba zmieniać konstytucji, żeby przełożyć wybory prezydenckie, a wystarczy do tego wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Zwracał uwagę, że nie jest napisane, do kiedy muszą się odbyć wybory po zakończeniu tego stanu i jak podkreślił, "to jest pole do negocjacji".