Chodzi o artykuł 17 – "kto niszczy, uszkadza, ukrywa, przerabia, podrabia lub kradnie kartę do głosowania, podlega karze pozbawienia wolności do 3 lat". Dopytywana podczas rozmowy z Radiem ZET o to, czy pójdzie do więzienia ten, kto nie zagłosuje, minister rozwoju odpowiada, że "na pewno powinny być sankcje karne”.

Reklama

Sankcje karne za sfałszowanie poświadczenia, tej kartki, którą będziemy wkładać do koperty z naszym imieniem i nazwiskiem, numerem PESEL. Jeśli będzie taka wola i Senat będzie poprawiał, to tak jak i przy tarczy antykryzysowej współpracowałam z opozycją, przyjmowałam poprawki opozycji, tak teraz jest czas dla opozycji – mówi Emilewicz.

Stwierdza, że Porozumienie będzie przeciwne głosowaniu korespondencyjnemu, jeśli chorych będzie przybywało.

Jeśli wybory nie będą mogły być przeprowadzone w maju, bo będziemy mieć 40 tys. zakażonych, to będziemy mieli szpitale zorganizowane w halach kongresowych i zapewniam, że wówczas Porozumienie, 5 czy 6 maja nie będzie głosować za tą ordynacją. To będzie moment, żeby powiedzieć "nie” dla tej ustawy. Taką furtkę zostawiło sobie Porozumienie – mówi.

Dodaje, że jeżeli osób zakażonych będzie coraz więcej, to "trzeba będzie wprowadzić stan klęski żywiołowej, bo innego trybu konstytucyjnego nie ma”.

Będziemy wtedy postulować rozwiązania, które sprawią, że wybory nie będą mogły się odbyć – mówi Emilewicz. Tłumaczy, że Jarosław Gowin zamierza przekonywać opozycję do poprawki, jaką zaproponowało Porozumienie.

Możemy ją przegłosować, może wejść w życie przed 10 maja i wówczas mamy 7-letnią kadencję prezydenta i wybory odsunięte o 2 lata – dodaje Emilewicz.

Reklama

Pytana przez Beatę Lubecką o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, Emilewicz odpowiada: Czy wiemy jakie są konsekwencje wprowadzenia stanu nadzwyczajnego?! Nie mówię o tych finansowych, ale będziemy mieć wojsko na ulicach, pozamykane portale internetowe, pozamykane rozgłośnie radiowe. Naprawdę tego chcemy? – wyliczała polityk. Zaznaczyła, że stan klęski żywiołowej nie przewiduje takich restrykcji.

Dodaje, że o tym, czy wybory odbędą się czy nie "zdecyduje premier Morawiecki po rekomendacjach ministra Szumowskiego”.

Dziś rekomendacji dotyczących ograniczeń w kontaktach między nami udziela minister Szumowski i to on ponosi pełną odpowiedzialność – komentuje gość Radia ZET.