Telekonferencja miała miejsce 1 kwietnia. Tematem była sytuacja związana z epidemią koronawirusa. Brali w niej udział przedstawiciele Związku Miast Polskich m.in. prezydent Sopotu Jacek Karnowski, prezydent Inowrocławia Ryszard Brejza czy prezydent Wrocławia Jacek Stryk. Ze strony rządu oprócz Jarosława Gowina również Jadwiga Emilewicz oraz wiceminister finansów Tomasz Robaczyński.

Reklama

Na nagraniu, do którego dotarli dziennikarze TVN24 i tvn24.pl, można usłyszeć, że prezes Porozumienia mówi o tym, że szczyt zachorowań na COVID-19 może przypaść na końcówkę maja i początek czerwca tego roku. Stwierdza, że w związku z tym w ciągu kilku najbliższych dni musi zapaść decyzja o tym, że wybory 10 maja są niemożliwe.

(...) Jest bardzo duże ryzyko, że epidemia albo będzie trwała w nieco słabszej postaci, albo powróci jesienią – mówi na nagraniu Gowin.

Gdy przedstawiciele ZMP postulowali wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, szef Porozumienia stwierdził, że problemem są pieniądze.

Zwróćcie państwo uwagę na taki oto fakt, że wprowadzenie stanu klęski żywiołowej wiąże się z określonymi konsekwencjami dla budżetu. Konsekwencjami bardzo dużymi, dlatego że nałożenie stanu klęski żywiołowej zobowiązuje państwo do pokrycia przedsiębiorcom szkód – mówi na nagraniu.

Być może polski budżet stać jest na to przez jeden, dwa, może trzy miesiące. Ale na pewno nie dłużej - oświadczył Gowin.