Dziennik Gazeta Prawana logo

PiS nie ukarze Piechy za skandal z lekami

18 grudnia 2007, 23:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
PiS nie ukarze Piechy za skandal z lekami
Inne
Bolesław Piecha nie poniesie żadnych partyjnych konsekwencji za manipulacje przy układaniu listy leków refundowanych. Komisja dyscyplinarna klubu PiS uznała, że były wiceminister zdrowia padł ofiarą kampanii pomówień - pisze DZIENNIK. "Nie ma też żadnych dowodów na korupcję" - twierdzi klubowy rzecznik dyscypliny Marek Suski.

Na biurko przewodniczącego klubu PiS Przemysława Gosiewskiego trafił wczoraj protokół z prac komisji. Wniosek jest krótki. Umorzyć postępowanie w sprawie kontaktów Bolesława Piechy z lobbystami farmaceutycznymi.

Komisja zajmowała się tą sprawą blisko miesiąc. Zaczęła od skompletowania wycinków prasowych. Ale z naszych ustaleń wynika, że później zrobiła już niewiele. "Spotkaliśmy się tylko z Piechą" - przyznaje Suski. DZIENNIK ustalił, że o zdanie nie był pytany nawet były minister zdrowia Zbigniew Religa. A to właśnie jego opinia miała mieć duże znaczenie dla przebiegu postępowania.

Gdy komisja zaczynała prace, działania Piechy budziły wiele wątpliwości jego kolegów. Można było usłyszeć, że "Bolek tak namieszał, że ciężko mu będzie się wykręcić". Okazało się jednak, że byłemu wiceministrowi i to się udało. A koledzy bardzo mu to ułatwili. Jolanta Szczypińska przyznała w rozmowie z DZIENNIKIEM, że komisja oparła się na ostatecznej wersji wydarzeń przedstawionej przez wiceministra. Od początku założenie było jedno - Piechę mogła wykończyć konkurencja firmy Servier, której lek (iwabradyna) w tajemniczych okolicznościach znalazł się na liście leków refundowanych. Za dobrą monetę przyjęli też, że Piecha nie unikał mediów i chętnie wyjaśniał wszystkie niejasności. Pominięto jednak inny oczywisty fakt - robił to tak, że szybko wychodziły na jaw jego kłamstwa.

Piecha najpierw mówił, że nie spotykał się z Robertem Pachockim z Serviera poza budynkiem Ministerstwa Zdrowia. Ale gdy okazało się, że ktoś go widział w restauracji "Bibliotekarz", przyznał się do takich kontaktów. Uparcie twierdził, że spotkanie odbywało się w szerokim gronie. Ale wiarygodni świadkowie widzieli go w towarzystwie tylko Pachockiego i Wiesława Likusa, właściciela restauracji. Dlaczego komisja nie chciała do nich dotrzeć? "Nie mamy uprawnień prokuratorskich" - tłumaczy jeden z jej członków. A inny dodaje tajemniczo: "Jeśli coś było na rzeczy, dotrze tam CBA".

Na początku listopada opisaliśmy, że iwabradyna została dopisana do listy leków refundowanych już po tym, jak podpisał ją minister zdrowia. Potwierdził nam to sam Religa. Przyznał też, że podpisywał listę drugi raz. Już z iwabradyną. Ale zanim do tego doszło, Piecha spotkał się w resorcie z przedstawicielami Serviera. Zapewnia, że rozmowa nie dotyczyła iwabradyny. Także temu tłumaczeniu PiS-owska komisja dała wiarę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj