Dziennik Gazeta Prawana logo

Minister podsłucha urzędników

19 lutego 2008, 23:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Minister zdrowia wprowadza restrykcyjne procedury dotyczące kontaktów urzędników z firmami farmaceutycznymi - dowiedział się DZIENNIK. Każde spotkanie ma być nagrywane, muszą być znani jego uczestnicy. Jeśli komuś zdarzy się zostawić w ministerstwie jakiś prezent, to zostanie on odesłany. To efekt m.in. publikacji DZIENNIKA na temat nieprawidłowości związanych z wprowadzaniem na listę leków refundowanych iwabradyny.

20 listopada nadzorowany przez wiceministra Marka Twardowskiego departament polityki lekowej zawiesił wszelkie kontakty z firmami farmaceutycznymi do czasu ustalenia nowych procedur. Ogłosił je wczoraj na spotkaniu w ministerstwie.

Od wczoraj zamiar spotkania urzędnika z przedstawicielem firmy farmaceutycznej musi być zgłoszony w ministerstwie z co najmniej pięciodniowym wyprzedzeniem. Informacja o planowanym spotkaniu musi też zawierać szczegółowy opis tematów, które mają być poruszone. Każda firma będzie musiała przedstawić też listę osób, które będą ją reprezentować, wraz z opisem stanowisk, które pełnią w firmie.

Z kolei z ramienia ministerstwa w spotkaniach musi uczestniczyć co najmniej trzech pracowników. Żadna firma nie będzie miała pierwszeństwa przed inną. Decydować będzie jedynie kolejność zgłoszeń, które otrzyma ministerstwo. Stworzony zostanie też rejestr tych spotkań.

"To krok w dobrym kierunku, ale pół kroku za mało" - mówi Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego. "Żałuję, że informacje o spotkaniach, nie będą publikowane w internecie" - dodaje Kopińska.

Sprzeciwiły się jednak firmy, tłumacząc, że muszą chronić tajemnice swoich przedsiębiorstw. Innych procedur oficjalnie nikt nie krytykuje.

"Nie mamy nic przeciwko, jeśli tylko nie wydłuży to czasu oczekiwania na spotkanie" - mówi Jerzy Garlicki, dyrektor Aster Zeneca.

Twardowski wyjaśnił, że zatwierdzone zmiany to efekt zaniedbań, jakich dopuścił się PiS. Chodzi o opisywane przez DZIENNIK spotkanie byłego wiceministra zdrowia Bolesława Piechy z przedstawicielami firmy Servier i znanym biznesmenem z branży hotelarskiej Wiesławem Likusem.

Po tym spotkaniu do przygotowanej trzy dni wcześniej listy leków refundowanych dopisano nieoczekiwanie drogi lek tej firmy - iwabradynę. Piecha podjął tę decyzję pomimo kilku negatywnych opinii ekspertów wskazujących, że leku nie opłaca się refundować. Sprawę do dziś bada CBA.

"Zmiany są restrykcyjne, ale konieczne. Nie możemy dopuścić do powtórzenia sytuacji, jaka miała miejsce w przypadku iwabradyny" - mówi DZIENNIKOWI Ewa Kopacz, minister zdrowia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj