Dziennik Gazeta Prawana logo

Profesorowie krytykują rządową reformę

17 kwietnia 2008, 02:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Środowisko akademickie i naukowe czuje się urażone wczorajszą konferencją premiera Donalda Tuska i Barbary Kudryckiej, szefowej resortu nauki. Premier zapowiedział wzrost nakładów na badania i szkolnictwo wyższe, postawił jednak warunek, że wprowadzona zostanie rządowa reforma. Naukowcy otwarcie już mówią o sporze pomiędzy nimi a rządem - pisze DZIENNIK.

"Klasyczna odprawa albo pokazowa impreza PR" - oburzał się tuż po spotkaniu z szefem rządu prof. Karol Modzelewski, historyk z Uniwersytetu Warszawskiego, wiceszef Polskiej Akademii Nauk. "Przykro mi, że byliśmy tylko publicznością. Nikt nie konsultował z nami tych propozycji zmian" - wtórował mu prof. Tadeusz Luty, szef Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.

Tzw. pakiet Kudryckiej spotkał się z ostrą krytyką środowiska naukowego. Profesorowie nie godzą się m.in. na likwidację habilitacji, nie podoba im się wprowadzenie etatyzacji na uczelnie czy zróżnicowanie stopnia doktora na zawodowy i naukowy. Dlatego liczyli na dyskusję, a przynajmniej na możliwość wyrażenia własnych opinii. Nic takiego się nie wydarzyło. "Jak było widać, wymiana opinii nie była przewidziana" - stwierdził Modzelewski. I stwierdził, że w sprawie reformy można już mówić o sporze między środowiskiem naukowców a rządem. "Strona rządowa nie przywiązuje wagi do dyskusji z nami na ten temat" - dodał profesor.

Zapytaliśmy minister Kudrycką, dlaczego nie zdecydowała się na publiczną debatę w tej sprawie. - Od dawna wsłuchiwałam się w opinie środowiska. Po co zagadywać na śmierć tak ważną sprawę - odparła poirytowana tym pytaniem Kudrycka.

Premier starał łagodzić i przekonać naukowców, by wsparli reformę, rezygnując z własnych środowiskowych interesów. Obiecywał w zamian wyższe nakłady na naukę, dodatkowe pieniądze dla profesorów emerytowanych, sprowadzenie światowej sławy naukowców na polskie uczelnie i szybką karierę naukową dla najzdolniejszych. Opowiedział się też za zniesieniem habilitacji. "Np. taki humanista jak Norman Davies w obecnym systemie nie mógłby być promotorem pracy doktorskiej, bo nie ma habilitacji" - argumentował.

Tymczasem były wiceminister nauki prof. Stefan Jurga twierdzi: "To nieprawda. Zgodnie z obowiązującym prawem byłaby możliwość uznania kwalifikacji Daviesa".

Nie tylko plan zniesienia habilitacji budzi kontrowersje. "W propozycjach reformy jest kilka punktów zapalnych. Większość jej haseł znamy od lat. Szkoda, że wraz z reformą rząd nie stworzył strategicznego planu na rozwój kraju poprzez naukę i szkolnictwo wyższe" - recenzował prof. Tadeusz Luty.

Dyskusji uniknąć się nie da. Nawet twórcy dokumentu przyznają, że nie jest on doskonały. "Pracowaliśmy w trybie gorączkowym" - asekurował się prof. Michał Sulczewski przewodniczący Rady Nauki, członek zespołu reformy programowej. Teraz dokument trafi do wszystkich uczelni i instytutów naukowych w celu konsultacji. Środowisko naukowe będzie miało miesiąc na wyrażenie opinii.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj