Czy polska lewica podniesie się z kolan? "Jeśli wygra Olejniczak, to partia wróci do koncepcji LiD-u, ale pod inną nazwą, z tymi samymi partnerami. Jeśli zwycięży Napieralski, to jest szansa na wzmocnienie SLD" - mówił w TVN24 były szef SLD, teraz lider konkurencyjnej Polskiej Lewicy, Leszek Miller.

Reklama

Prosta zasada wyboru

Były premier przyznał, że czuje szczególny sentyment do Katarzyny Piekarskiej. "Do niej zawsze było mi najbliżej. Podkradłem ją Bronisławowi Geremkowi" - chełpił się w TVN24 Leszek Miller. "Mogłem nawet ciągnąć ją za warkocz. Taki miałem przywilej jako szef MSW" - dodał.

Miller podkreślił, że polityka lubi tylko ładne kobiety. "A Kasia jest piękna i mądra" - wychwalał potencjalną kandydatkę.

Były lider lewicy dodał, że zasada wyborów powinna być oparta na prostej zasadzie: partia odnosi sukcesy, dotychczasowy szef zostaje - jeśli jest źle, trzeba znaleźć nowego. Tymczasem - jak podkreślił Miller "SLD ma obecnie najmniejszą liczbę posłów w Sejmie odkąd wystawiał swoich ludzi w wyborach. Także sondaże są najgorsze w całej historii tej partii".

Polacy wolą Olejniczaka

Walkę o fotel szefa SLD wygrać powinien dotychczasowy lider - wynika tymczasem z najnowszego sondażu "Rzeczpospolitej". Badanie Gfk Polonia wykazało, że większość badanych - aż 39 procent - oczekuje zwycięstwa Olejniczaka. Na jego rywala Grzegorza Napieralskiego wskazało tylko 6 procent ankietowanych.

Napieralskiego wyprzedziła nawet Katarzyna Piekarska, która przecież nie zdecydowała się - przynajmniej oficjalnie - na walkę o fotel szefa SLD. Ulubienica Leszka Millera zdobyła 8 procent poparcia.

Tym wynikiem nie przejmuje się Grzegorz Napieralski. "To opinia wyborców PO, PiS i PSL. A dla nich wybór konsekwentnego i walecznego polityka jest mniej atrakcyjny. Ale to działacze SLD wybierają przewodniczącego" - stwierdził w TVN24 Napieralski.

Dywagacje skończą się około godziny 16, kiedy poznamy rezultat głosowania. Nowego szefa partii wybierze 460 delegatów, którzy obradują właśnie przy ulicy Rozbrat w Warszawie.