Michał Kamiński mówił o tym na antenie TOK FM. Skomentował w ten sposób wspólne wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego, Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobro. Liderzy PiS, Porozumienia i Solidarnej Polski oświadczyli, że wybory powinny odbyć się najpóźniej 28 czerwca.
– mówił Kaczyński.
Michał Kamiński uznał te słowa za zapowiedź stanu wyjątkowego.
– powiedział. Dodał, że wyczuwa w tym, co mówił prezes PiS, groźbę.
Pytany, czym Kaczyński grozi, Kamiński odpowiedział, że "zapisami, które tak mu się spodobały w ustawie o stanie wyjątkowym".
– mówił.
- mówił.
Podkreślił też, że według niego "na razie spełniają się zawsze najczarniejsze scenariusze".
– stwierdził.
Dodał, że życie dowodzi tego, że ci, którzy "podejrzewają prezesa PiS o złe intencje, mają racje".
Stan wyjątkowy, według ustawy z 21 czerwca 2002 r. ogłaszany jest w sytuacjach zagrożenia "konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego". Ogłasza go prezydent na wniosek Rady Ministrów. Zaplanowane na 10 maja wybory prezydenckie - do których za wszelką cenę dążył PiS - nie odbyły się ze względu na pandemię koronawirusa.
Marszałek Sejmu Elżbieta Witek powinna zarządzić nowe głosowanie nie później niż w czternastym dniu od ogłoszenia uchwały Państwowej Komisji Wyborczej, która stwierdziła, że w wyborach nie można było zagłosować. Uchwała PKW do tej pory nie została jednak opublikowana. Dwa dni po planowanych na 10 maja wyborach Sejm uchwalił za to nową ustawę w sprawie głosowania. Znajduje się ona obecnie w Senacie. Marszałek Tomasz Grodzki zapowiedział, że senatorowie będą ją procedować na posiedzeniu, które odbędzie się na początku przyszłego tygodnia.