W czwartek senatorowie mieli wysłuchać informacji Ministra Spraw Zagranicznych o przebiegu głosowania w wyborach prezydenckich 2020 r. Na ten punkt porządku obrad zaproszony został przedstawiciel rządu, ale widzę, że nie ma żadnego z ministrów ani wiceministrów; jest na sali dyrektor Departamentu Konsularnego (w MSZ) pan Łukasz Lutostański - powiedziała prowadząca obrady wicemarszałek Morawska-Stanecka. Zwracając się do Lutostańskiego stwierdziła, że sytuacja jest niezwykle ambarasująca. Wyraźnie Senat prosił o informację ministra spraw zagranicznych. Przypominam, że zgodnie z art. 9 ustawy o Radzie Ministrów takie upoważnienie powinien otrzymać członek Rady Ministrów - powiedziała wicemarszałek. Dodała, że dobrą praktyką w Senacie było, że takie informacje przedstawia senatorom członek rządu przynajmniej w randze podsekretarza stanu. W związku z czym bardzo serdecznie dziękuję panu dyrektorowi za przybycie, niemniej jednak w takiej sytuacji nie będziemy wysłuchiwać, ponieważ utrzymujemy jednak powagę i rangę Senatu i dobre obyczaje - powiedziała wicemarszałek Senatu.

Reklama

Bogdan Borusewicz (KO) podkreślił, że Senat ma szczególne obowiązki wobec Polonii. Ponadto pół miliona rodaków wpisało się na listy wyborcze przed druga turą wyborów; wcześniej przed pierwszą tura 390 tys. Państwo polskie powinno szczególnie dbać o tych rodaków, którzy decydują się głosować, chcą podtrzymywać związek z krajem, interesują się tym, co się w Polsce dzieje i chcą brać udział w życiu politycznym Polski - oświadczył Borusewicz. Dlatego, podkreślił, wszelkie utrudnienia w głosowaniu za granicą są szczególnie naganne. Borusewicz zaznaczył, że nieprzychodzenie na posiedzenia Senatu to nowy obyczaj rządzących, który jest związany z łamaniem prawa. Nie złożyła sprawozdania i odmówiła przyjścia na posiedzenie Senatu pani sędzia (prezes TK Julia) Przyłębska. To była pierwsza tak sytuacja - przypomniał Borusewicz. Szef CBA po raz drugi nie przyszedł na posiedzenie komisji i zapowiedział, że nie przyjdzie na posiedzenie Senatu, żeby złożyć sprawozdanie z działalności Centralnego Biura Antykorupcyjnego - mówił Borusewicz.

Wskazał, że w Senacie nie pojawił się też w ostatnim dniach minister finansów ani żaden z wiceministrów w resorcie, chociaż senatorowie prosili o informacje na temat sytuacji budżetu. Dzisiaj nie przyszedł minister spraw zagranicznych z informacją, dlaczego były takie problemy z glosowaniem rodaków za granicą (...). W sytuacji kiedy rząd, premier, prezydent wielokrotnie ponaglali Senat przysyłając tutaj ustawy (...) a teraz się jakoś nie garną pracy - powiedział Borusewicz.

Według niego to nie jest kwestia lenistwa; to jest kwestii polityki, którą większość rządowa chce zastosować wobec Senatu. To nie jest tak, że w ten sposób traktując Senat, rząd może stwierdzić że wszystko w porządku. A co będzie jak Senat zacznie tak traktować rząd? - pytał Borusewicz. Według niego, jeżeli taki stan będzie się pogłębiał, trzeba się będzie zastanowić nad Trybunałem Stanu dla tych ministrów, którzy łamią w sposób jasny, jawny swoje obowiązki.

Zdaniem Marka Pęka (PiS) logiczne wydaje się, że minister nie pojawia się w tym miejscu w trakcie wyborów". "Podsumowanie, komentarze, oceny wyborów mogą być dokonywane po zakończeniu procesu wyborczego - stwierdził senator Prawa i Sprawiedliwości. Jak mówił, "organem przeprowadzającym wybory jest Państwowa Komisja Wyborcza o oceny ważności wyboru prezydenta RP dokonuje Sąd Najwyższy. PKW na podstawie stosownych przepisów złoży sprawozdanie na temat wyborów, jeżeli się odbędą i zakończą. Instytucją, która oceni zgodność z prawem, ważność wyborów będzie SN - zaznaczył Pęk.

Jak dodał, sytuacja, kiedy premier i poszczególni ministrowie odpowiadają na zaproszenia Senatu, jest wynikiem dobrej woli. Senat w odróżnieniu od Sejmu nie ma uprawnień kontrolnych wobec rządu i poszczególnych ministrów, więc wszystkie te informacje mają tzw. miękki charakter. My nawet nie mamy prawa interpelacji w odróżnieniu od posłów. Mamy prawo oświadczenia senatorskiego, które nie jest tym samym co interpelacja - powiedział Pęk. W związku z tym proszę nie używać zbyt wielkich słów, bo jeżeli nie ma tu premiera, czy ministra, to nie jest naruszenie żadnego przepisu konstytucji czy prawa, tylko na przykład brak możliwości - powiedział senator PiS zwracając się do Bogdana Borusewicza.