Wprowadzenie na kampanijną agendę tematu LGBT miało być czystą technologią polityczną. Nie obyło się jednak bez realnych strat. Do historii przejdą słowa posła Przemysława Czarnka: „Skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości”. Ich wydźwięk był fatalny i nawet PiS postanowił „schować” posła w dalszej części kampanii. Kandydat PiS wrócił jednak do tematyki LGBT. Nieco stonował wypowiedzi, ale w dalszym ciągu miały one ofensywny charakter, a czasem legislacyjny – gdy padła prezydencka propozycja zmian w konstytucji zakazująca parom jednopłciowym adopcji dzieci. – – mówi dr Bartosz Rydliński z UKSW. –– dodaje.
Odwołanie COVID-19
Spory o koronawirusa od początku były nacechowane dużą demagogią po obydwu stronach. Począwszy od słynnych kopert śmierci, czyli przesadzonych obaw opozycji w sprawie głosowania korespondencyjnego, po deklaracje osób z rządu, że epidemia jest w zasadzie w odwrocie. Nieprawdą było i pierwsze, i drugie. Argumentem o kopertach opozycja starała się storpedować majowe wybory. Z kolei PiS chciał do udziału w II turze wyborów zachęcić seniorów, wśród których przeważali jego wyborcy. – – mówi socjolog polityki dr hab. Jarosław Flis. – – podkreśla prof. dr hab. Krzysztof Pyrć, kierownik Pracowni Wirusologii w Małopolskim Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.
W tym kontekście na dłuższą metę szkodliwe mogą się okazać dyskusje, czy ewentualne szczepienie na koronawirusa powinno być obowiązkowe i czy warto się szczepić na grypę. – – podkreśla prof. Pyrć.
Pedofil z okładki
Olbrzymie napięcie w kampanii wywołała kwestia ułaskawienia przez prezydenta Andrzeja Dudę ukaranego więzieniem pedofila z zakazu kontaktu z bliskimi. Sprawę podgrzewali sztabowcy Rafała Trzaskowskiego. – – podkreśla Rafał Chwedoruk. Jednak, gdy sprawa znalazła się na okładce „Faktu”, z tytułem zawierającym drastyczne szczegóły przestępstwa i zdjęciem Andrzeja Dudy, sztab kandydata PiS zareagował alergicznie. Zarzucił, że to atak inspirowany z Niemiec, co ustawiało na cenzurowanym wszystkich dziennikarzy pracujących w mediach, których właścicielem jest firma zagraniczna – – mówi Jarosław Flis.
II tura bez debaty
Oba sztaby – z których każdy miał swój powód, by do bezpośredniego starcia kandydatów nie doprowadzić – niestety stworzyły niebezpieczny precedens. Zamiast prawdziwej debaty, mieliśmy dwie równoległe „konferencje prasowe”, w których sztaby narzuciły mediom (i swoim konkurentom) własne reguły gry. – – ocenia Jarosław Flis. Jeden z polityków PiS również ocenia, że Trzaskowski w sprawie debaty mógł zachować się inaczej i jeszcze na tym zyskać.
– – ocenia polityk PiS. Sztab Trzaskowskiego widzi sprawę inaczej – ich kandydat już raz poszedł do TVP, a to Andrzej Duda uciekł przed odpowiadaniem na pytania dziennikarzy 20 redakcji, które zjechały do Leszna.
To nie była perfumeria
Powiedzieć, że TVP i główny serwis informacyjny „Wiadomości” sprzyjały Andrzejowi Dudzie, to nic nie powiedzieć. Telewizja publiczna pokazała w tej kampanii, że granice propagandy – nieskrępowanej i mało subtelnej – właściwie nie istnieją. Szczytowym osiągnięciem w tej dziedzinie okazał się materiał Macieja Sawickiego pt. „Przedwyborcza mobilizacja” (wyemitowany 24 czerwca br. w „Wiadomościach”), który wyglądał jak spot wyborczy sztabu Andrzeja Dudy. TVP jawnie w tej kampanii stanęła po stronie kandydata PiS. Przyznają to nawet politycy partii rządzącej. Choć każdy z nich jak mantrę powtarza, że TVP równoważy nieobiektywny przekaz ze strony mediów komercyjnych. Nie zmienia to jednak faktu, że media publiczne, finansowane z publicznych pieniędzy, złamały podstawową zasadę dochowania obiektywizmu. Nie chodzi tylko o propagandę w materiałach informacyjnych, lecz także o debatę prezydencką przed I turą, w której padały co najmniej dziwacznie sformułowane pytania. Doktor Bartosz Rydliński z UKSW przypomina, że TVP od lat pada łupem kolejnych obozów władzy.
– – przekonuje.