Parlament Europejski przyjął niewiążącą prawnie rezolucję, w której wyraził brak akceptacji dla porozumienia Rady Europejskiej ws. wieloletniego budżetu UE w obecnym kształcie. Europosłowie chcą negocjacji z krajami Unii nad ostatecznym kształtem budżetu UE.

Reklama

Rezolucja, która jest stanowiskiem politycznym PE, została przygotowana przez frakcje: Europejskiej Partii Ludowej (EPL), Socjalistów i Demokratów (S&D), Odnowić Europę, Zielonych oraz Zjednoczonej Lewicy Europejskiej (GUE). Pod tekstem nie podpisali się Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR), do których należy PiS.

Müller był pytany o rezolucję w TV Republika. Na razie to jest rezolucja, czyli to nie jest ten tryb odrzucania budżetu europejskiego, który jest zapisany w traktatach europejskich, bo Rada Europejska, czyli premierzy państw, po akceptacji tego budżetu przesyłają go do Parlamentu Europejskiego, Parlament Europejski może go zawetować i wtedy zaczynamy od nowa procedurę, jest procedura dialogu - na razie do tego jeszcze nie doszło - ocenił.

Zapytany, czy spodziewa się tak ekstremalnego scenariusza, rzecznik odpowiedział, że "myśli, że to jest pewnego rodzaju gra w tym momencie". Jestem też trochę zaskoczony, bo pamiętajmy o tym, że przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej jest przecież Donald Tusk. To jest najlepszy budżet w historii dla Polski, a mimo wszystko, mimo tego, że jest przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej nie uniósł się ponad te - chyba animozje - w stosunku do Prawa i Sprawiedliwości i de facto podjął próbę blokowania budżetu, korzystnego budżetu dla naszego kraju - mówił.

Odnosząc się do kwestii praworządności, Müller podkreślił, że jest tylko jedna procedura, która mogłaby uruchomić pewnego rodzaju mechanizmy, czyli art. 7. W konkluzjach Rady Europejskiej jest jasno mowa, że po ewentualnej decyzji Rady Unii Europejskiej tą kwalifikowaną większością głosów, sprawa powinna powrócić do Rady Europejskiej, a ta podejmuje decyzje jednomyślnie - przypomniał.

Oczywiście Komisja Europejska, przewodniczący Rady Europejskiej mówią o powiązaniu, my pokazujemy jak ten mechanizm wygląda całościowo - mówił rzecznik rządu. Każdy poniekąd chce w Unii Europejskiej pokazać, że coś się udało z tą praworządnością zrobić, ale też weźmy to w pewien cudzysłów, bo przecież to nie są kryteria jasne: one są na tyle zmienione do tego, co było proponowane na początku, że realnie ten mechanizm użyty w taki sposób, jakby chciała tego np. Komisja Europejska, po prostu nie będzie - dodał.

We wtorek zakończył się unijny szczyt. Porozumienie zakłada powołanie funduszu odbudowy o wartości 750 mld euro: 390 mld euro będą stanowiły granty, a 360 mld euro pożyczki. Wartość całego budżetu UE na lata 2021-2027 wyniesie 1,074 bln euro.

Polska - podała KPRM - będzie mogła otrzymać z budżetu UE, tzn. w ramach Wieloletnich Ram Finansowych oraz Europejskiego Instrumentu na rzecz Odbudowy, ok. 139 mld euro w formie dotacji oraz 34 mld euro w pożyczkach. W przeliczeniu na złotówki - jak wylicza Kancelaria Premiera - oznacza to, że Polska będzie mogła skorzystać z ponad 776 mld zł wsparcia (w cenach bieżących), w tym: 623 mld zł w formie dotacji i 153 mld zł w formie niskooprocentowanych pożyczek.

We wnioskach ze szczytu przyjętych przez przywódców pojawił się zapis, że Rada Europejska "podkreśla znaczenie ochrony interesów finansowych Unii" oraz "poszanowania praworządności". Na tej podstawie zostanie wprowadzony system warunkowości w celu ochrony budżetu i funduszu odbudowy. W tym kontekście Komisja zaproponuje środki w przypadku naruszeń, które Rada (UE) przyjmie kwalifikowaną większością głosów. Rada Europejska szybko powróci do tej sprawy - czytamy dokumencie.